Dlaczego islam jest bardziej atrakcyjny dla afrykańskiego murzyna, niż chrześcijaństwo?
Rozważania Edwarda Wilmota Blydena
Tłumaczył: Antoni Kosowski
Cytaty pochodzą z książki pt. Christianity, Islam and the Negro Race (Edward W. Blyden, Black Classic Press, 1994; książka Blydena ukazała się po raz pierwszy w 1888 roku)
zob. artykuł: Islam w myśli Edwarda Wilmota Blydena (http://www.arabia.pl/content/view/283560/2/)
Nie można zapominać o tym, że mohammedanism (tj. islam) jest jedyną wyższą religią, która dokonała pewnych postępów na rozległym afrykańskim kontynencie. Niezależnie od tego, jakie będą losy afrykańskiego chrześcijaństwa, nie ma wątpliwości, że na długo będą oni (tj. afrykańscy chrześcijanie) pozostawać pod wpływem najbardziej fanatycznej i nawracającej części świata muzułmańskiego w postaci jego murzyńskich konwertytów.
str. 5
Nigritian mohammedans są wspaniałymi propagandystami (tj. propagatorami swojej wiary). Połowa z nich to uczeni. Drugą połowę stanowią kupcy, którzy poświęcają się handlowi, literaturze i religii; są również pielgrzymi i poszukiwacze przygód. Spotkasz ich w każdym ważnym mieście na wybrzeżu; i w głębi kontynentu bywają w zatłoczonych, ruchliwych centrach handlowych i przewodzą we wszystkich miejscach powszechnego przywiązania (popular devotion).
Przemawiają na ich korzyść pewne elementy prawdy – to im wystarcza do tego, by rozwijać się i prosperować.
str. 431
Ten zakaz (tj. obrazowego przedstawienia w islamie tego, co żyje) ma swoje zalety dla murzyńskiego (negro) konwertyty na islam. Jego „arabski” nauczyciel nie posiadał żadnych obrazów, które pomagałyby mu w nauczaniu (religii islamu), dlatego też musiał poprzestać na księdze. W ten właśnie sposób jego (tj. murzyńskiego konwertyty) siła myśli i rozumowania rozwinęła się nie dzięki temu, co widział, ale dzięki temu, co czytał i słyszał. Nie widział, ani popiersia, ani obrazów. Widział ludzi. Nie studiował książek ale charakter. I jedną z pierwszych lekcji, jakiej się nauczył, było to, że człowiek wywodzący się z jego własnej rasy – murzyn (negro) – pomagał, asystował przy narodzinach tej religii, do której (teraz) go zapraszano (proponowano mu, by ją przyjął). W toku dalszego nauczania (o religii islamu), jego postrzeganie tych wielkich ludzi (o których słyszał i czytał), nie było pozbawione tych fizycznych cech, jakie on sam posiadał (fizyczne cechy tych wielkich ludzi nie różniły się od jego cech).
Kiedy w 1873 roku na dworze mohammedan (muzułmańskiego) króla Futah Dżallo (trzysta mil na północny wschód od Sierra Leone) zobaczyliśmy go (tj. murzyńskiego konwertytę), otoczonego przez jego sędziwych wodzów i szejchów (wszyscy prezentowali się wspaniale – przypominali nam, w przeciwieństwie do innych ludzi których uprzednio widzieliśmy, dawnych proroków i królów), wówczas spytaliśmy go o to, jak wyobrażał sobie wygląd Muhammada i pierwszych kalifów.
On odpowiedział: Wyglądali tak, jak ci ludzie, których tu widzisz.
Ten człowiek nigdy nie widział obrazu i jego postrzeganie odtwarzało wielkich ludzi islamu w takiej formie, która była mu bliska. Chłopcy zatem, którzy zdobywają wykształcenie w nigritian szkołach nie są poddani (tak, jak ich murzyńscy bracia na ziemiach chrześcijańskich) tym sporadycznym staraniom fakultetu pojmowania, wglądu, dzięki któremu patrzą na siebie jak na pełnowartościowych ludzi; innym razem jednak (i zdarza się to częściej) przymuszani przez obrazkowe przykłady, wątpią w swoją zdolność do osiągnięcia doskonałości, którą tak podziwiają.
str. 374-375
Mohammedanism (islam) w Afryce pozostawił jej rdzennego pana samemu sobie, ale kiedykolwiek tylko chrześcijaństwo miało możliwość usadowienia się (za wyjątkiem Liberii), wtedy to obcy przejmowali w posiadanie kraje i w niektórych miejscach rządzili rdzennymi mieszkańcami za pomocą opresyjnego rygoru.
str. 354
W niecały wiek po tym, kilka dużych nigritian plemion uległo wpływom islamu i tak szybko określiło to idee, sposób zachowania i historię tych plemion, że kiedy Ibn Battuta (arabski podróżnik) odwiedził te obszary, odkrył, że islam zapuścił pewne korzenie pośród kilkunastu wpływowych ludzi; opanował ich życie i zwyczaje oraz zdominował ich całą społeczną i religijną politykę. Ibn Battuta pisał również o (godnym pochwały) poświęcaniu się przez nich studiom Koranu.
Mohammedanism (tj. islam) w Afryce liczy w swoich szeregach najbardziej energiczne i przedsiębiorcze plemiona.(...)Zbudował i zamieszkuje (tj. islam i jego wyznawcy) największe miasta w sercu kontynentu. Jego prawa regulują najpotężniejsze królestwa: Futah, Masina, Hausa, Bornou, Waday, Darfur, Kordofan, Senaar. Tworzy i kontroluje najbardziej wartościowy handel (tj. wymianę handlową) pomiędzy Afryką a obcymi krajami; codziennie zyskuje nowych konwertytów spośród szeregów pogan i nakazuje „szacunek pośród wszystkich Afrykańczyków”, niezależnie od tego, czy są muzułmanami (czy są podporządkowani władzy Koranu).
Każdy, kto podróżuje po wnętrzu kontynentu Zachodniej Afryki, nie może wyjść z podziwu, kiedy widzi tam różne aspekty społeczeństwa na różnych obszarach (niezależnie od tego, czy zamieszkują je muzułmanie czy poganie). Widać tam nie tylko różnicę w sprawowaniu władzy, różne formy rządów, ale i różnice w tym wszystkim, co określa, reguluje społeczeństwo, a nawet w zabawach (rozrywkach) ludzi. Miłość do głośnych przedstawień tanecznych – tak widoczna w pogańskich społecznościach – znika z chwilą, kiedy ludzie znajdują się pod wpływem islamu (mohammedanism).(...)Ci, którzy niegdyś szukali rozrywki i ekscytacji w tom-tomie, obecnie uczęszczają do meczetu (i modlą się pięć razy dziennie); spędzają tam pół godziny za każdym razem na pobożnych praktykach. Po pracy, którą wykonują za dnia, gromadzą się w grupach w pobliżu meczetu, by wysłuchać recytacji Koranu, czytania „Tradycji” (Sunny) lub innej książki. Podróżując w 1873 roku po regionie kraju (znajdującym się) pomiędzy Sierra Leone a Futah Dżallo, minęliśmy kilka ludnych pogańskich miast; i „przejście” (tzn. moment przejścia) z nich do muzułmańskich kwartałów było czymś uderzającym. Kiedy opuściliśmy pogańskie miasto i wjechaliśmy do muzułmańskiej społeczności, natychmiast odnotowaliśmy, że znaleźliśmy się w miejscu gdzie panowała moralna atmosfera – znacznie różniąca się i „wyższa” od tej, z której przyjechaliśmy. Oczywiste jest (niezależnie od tego, co się chce powiedzieć o Koranie), że przyczynia się on do postępu afrykańskich plemion (praktykujących szamanizm i fetyszyzm), które zgodziły się go przyjąć. Nie ma wątpliwości, że islam jako wiara, wyznanie jest olbrzymim postępem nie tylko dla politeistów, ale i dla wszystkich systemów ludzkiego pochodzenia (purely human origin) – te plemiona (przyjmujące islam) muszą posunąć się naprzód – (unieść się) ponad swoją prymitywną kondycję.
Koran jako miara jest ważnym wychowawcą. Wywiera wspaniały wpływ na prymitywnych ludziach. Dostarczył on wyznawcom swoich nauk w Afryce podłoże, pole jedności, które w głównej mierze przyczyniło się do ich rozwoju. Hausas, Foulahs, Mandingoes, Soosoos, Akus – wszyscy są w stanie czytać te same książki i łączyć się we wspólnej modlitwie; i dla wszystkich z nich jest jeden wspólny autorytet i ostateczna władza. Są zjednoczeni poprzez wspólny religijny sentyment i poprzez wspólną niechęć (jaką dzielą między sobą) do pogaństwa. Nie tylko ten sentyment, ale i język, słowa tej „uświęconej księgi” (sacred book) są darzone wielką czcią (jako słowa Boga) i estymą.
str. 7-8
Chrześcijańscy podróżnicy, którzy z pewnością chcieliby by było inaczej, zauważali, że murzyn, który przyjmuje islam, zyskuje (z chwilą konwersji) poczucie godności osobistej (ludzkiej natury) – tego poczucia nie spotyka się często pośród tych, których „sprowadzono do przyjęcia chrześcijaństwa.”
str. 11
Dla tych, którzy są zaznajomieni z wnętrzem Afryki – światem muzułmańskim (mohammedan) Północnej Afryki i Arabii – wiadome jest, że liczne postacie wyłoniły się z Afryki – murzyńscy muzułmanie, którzy mieli duży wpływ na wojskowość, politykę i „kościelne” (ecclesiastical) sprawy islamu – nie tylko w Afryce, ale i na ziemiach ich nauczycieli.
str. 9
Gdziekolwiek tylko się spojrzy na murzyna (na ziemiach chrześcijańskich), odkrywa się, że wyróżniającą go cechą nie jest uległość, posłuszeństwo, ale służalczość. Jest powolny i nie rozwija się. Oczywiście można doszukać się pojedynczych osób, które są o nadzwyczajnej inteligencji, przedsiębiorczości i energii, ale nie istnieje chrześcijańska społeczność murzynów (gdziekolwiek tylko się spojrzy), która byłaby samodzielna czy niezależna. Haiti i Liberia – tak zwane murzyńskie republiki - są zaledwie walczącymi o przetrwanie i utrzymują się wyłącznie dzięki temu, że tolerują je „cywilizowane potęgi”. Z drugiej strony natomiast znajdują się liczne murzyńsko-muzułmańskie społeczności i państwa w Afryce, które są samodzielne, produktywne, niezależne, górujące i wspierające się – nie potrzebują aprobaty czy patronatu macierzystego kraju – Arabii; skąd się wywodzą i skąd zaczerpnęły swoje polityczne, literackie i „kościelne” (ecclesiastical) instytucje. W Sierra Leone muzułmanie bez jakiejkolwiek pomocy z rządu – imperialnego czy lokalnego (jak również bez finansowego wsparcia z Mekki czy Konstantynopola) -wznoszą swoje meczety, utrzymują swoje religijne posługi, szkoły i wspierają misjonarzy z Arabii, Maroka i Futah - kiedy ci ich odwiedzają.
str. 12
Mohammedanism (islam) zastał swoich murzyńskich konwertytów w domu w stanie wolności i niezależności nauczycieli, którzy przynieśli go im. Kiedy im go oferowano, oni mieli wolność wyboru. Arabscy misjonarze, których spotykano w głębi kontynentu udawali się bez kiesy i pisma i szerzyli swoją religię poprzez ciche nauczanie Koranu. Miejscowi misjonarze, którzy wywodzili się z Foulahs i Mandingoes, byli zjednoczeni propagowaniem swojej wiary poprzez aktywny handel. Gdziekolwiek tylko się udawali, sprawiali wrażenie, że nie są jedynie kaznodziejami swojej wiary, ale również kupcami. I w ten sposób po cichu i nie rzucając się w oczy, sprawiali, że książęta stawali się posłusznymi uczniami i zagorzałymi propagatorami islamu. Ci konwertyci stawali się muzułmanami z wyboru i przekonania; wszyscy przynosili (był to ich wkład w nową społeczność) swoją męskość z ich poprzedniego stanu (w jakim się znajdowali) i wspierali swoją nową wiarę.
...ich lokalne instytucje nie zostały zniszczone przez (wprowadzony w życie) wpływ Arabów. Oni jedynie przyjęli nowe formy i dostosowali się do nowych nauk. We wszystkich prosperujących społecznościach w Centralnej i Zachodniej Afryce można odnotować, że arabska nadbudowa została nałożona na stałą rodzimą podbudowę, podstrukturę; tak więc, to co rzeczywiście miało miejsce, kiedy Arab spotkał murzyna w jego własnym domu – to było zdrowe połączenie się, a nie wchłanianie czy pod uciskiem.
str. 14
Chrześcijaństwo(...)przyszło do murzyna jako niewolnika lub przynajmniej podporządkowaną rasę na dalekiej ziemi. Z chrześcijańskiego nauczania on (Afrykańczyk) i jego dzieci otrzymywali lekcje o ich zupełnej i nieustannej niższości, podrzędności i podporządkowania ich nauczycielom, instruktorom.
str. 14
Mohammedanism (islam) i nauka dla muzułmańskiego murzyna były czymś tożsamym. Z chwilą, kiedy przyjął islam, uczono go czytać i pisać i wpajano mu, że wiedza ma wielkie znaczenie. Chrześcijański murzyn wszedł w kontakt z mentalnym i fizycznym zakazem i „religią Chrystusa” – zakaz ten był tożsamy z tą religią.
Jeżeli muzułmański murzyn miał wybierać pomiędzy Koranem a mieczem i wybrał Koran, wówczas dozwolone mu było dzierżyć miecz na równi z innymi muzułmanami.
Wierność, posłuszeństwo ewangelii nie uwalniało chrześcijańskiego murzyna od poniżenia, degradacji (noszenia łańcucha), które to otrzymywał wraz z ewangelią; nie ratowało go przed politycznym i - w pewnym stopniu - „kościelnym” (ecclesiastical) zakazem, któremu wciąż jest poddawany we wszystkich krajach swojego wygnania. Wszędzie na ziemiach chrześcijańskich, obecnie odgrywa on (tj. murzyński chrześcijanin) rolę - po części niewolnika, małpy i marionetki, kukiełki. Jedynie nielicznym udało się wybić ponad stan powszechnej degradacji - i ci stali się celem dla ich niewdzięcznych braci (współwyznawców).
str. 15 - 16
Trzeci ważny wpływ (czynnik), który spowolnił rozwój chrześcijańskiego murzyna, można odnaleźć w społecznym i literackim nacisku, któremu został on poddany. Wystarczy powiedzieć, że popularna literatura świata chrześcijańskiego, od czasu odkrycia Ameryki, lub może od co najmniej dwustu lat, była anty-murzyńska.
Muzułmański murzyn w ogóle nie odczuł miażdżącej (będącej nie do zniesienia) siły kasty.
W jego kolorze skóry i rasie nie ma nic, co by odsuwało go od najwyższych zaszczytów – społecznych i politycznych (każdy muzułmanin może ich dostąpić). Niewolnik, który przyjmuje islam jest wolny. Historia muzułmańska obfituje w przykłady zasłużonych, wybitnych murzynów.
str. 18-19
...oczywistym się staje, że murzyni, którzy kształcili się pod wpływem tej społecznej i literackiej atmosfery, mają większy (głębszy) szacunek do samego siebie i większe poczucie godności osobistej, niż ci, którzy kształcili się pod niszczącym wpływem kasty i pod przewodnictwem literatury, w której w modzie było (od dwustu lat) karykaturyzowanie Afrykańczyka, szydzenie z jego cech osobistych (wyróżniających go) i wpajanie mu poczucia nieustannej i beznadziejnej niższości, podrzędności. Chrześcijańska literatura nie ma nic do pokazania w imieniu murzyna (w porównaniu z literaturą muzułmańską); i w muzułmańskiej literaturze nie ma nic, co korespondowałoby z (używanym w literaturze chrześcijańskiej) negro (murzynem) czy nigger (czarnuchem).
str. 20
Kolejnym elementem, który daje przewagę murzyńskiemu muzułmaninowi nad jego chrześcijańskim bratem, jest ta bardziej szczera (more complete) sympatia, która zawsze istniała pomiędzy nim, a jego obcym nauczycielem.
Pan Bosworth Smith mówi: Muzułmańscy misjonarze wykazują wyrozumiałość, sympatię i szacunek do rdzennych, lokalnych zwyczajów i uprzedzeń, a nawet dla nieszkodliwych wierzeń, co jest, bez wątpienia, jednym z powodów ich sukcesów; nasi misjonarze i dyrektorzy szkół mogliby to (zachowanie) równie dobrze imitować.
str. 22-23
Mandingoes są niezmiernie uprzejmymi i gościnnymi ludźmi. Ograniczenia ich religii regulują ich maniery i kontrolują ich zachowania. Zarówno w mowie, jak i zachowaniu, zawsze sprawiają wrażenie zatroskanych, zaniepokojonych o to, czy zachowują się przyzwoicie.(...)w ich pozdrawianiu się zawsze starają się przewyższać innych w składaniu sobie dobrych życzeń.
str. 212-213
Przedstawienie islamu w Centralnej i Zachodniej Afryce było najbardziej znaczącym, jeżeli nie wyłącznym środkiem ochronnym przed spustoszeniem dokonanym przez handel niewolnikami. Mohammedanism (islam) zaopatrzył w ochronę plemiona, które go przyjęły; stało się tak, ponieważ ta religia związała ich ze sobą w jedno silne religijne braterstwo, które pokrzyżowało zamiary potężnych, pogańskich łowców niewolników. Ciesząc się tym względnym immunitetem przed nagłymi, wrogimi najazdami, mogli oni stworzyć przemysł (industry), który zmniejszył ich biedę. Kiedy stali się zamożni (pod względem materialnym) , wówczas ich pragnienie wiedzy również się zwiększyło. Ich rażący zabobon (z czasów pogaństwa) stopniowo ich opuścił (zniknął).(...)Wielkie miasta rozkwitały dzięki energii muzułmanów (mohammedans) i ich przemysłowi (industry).
str. 214
Afrykańscy muzułmanie wciąż znajdują się w tym okresie, w którym oddanie, poświęcenie się jedynej boskiej księdze(...)wypiera każde inne uczucie. Wielką wagę przykłada się do analizy gramatycznej(...)Prawie każdy kupiec i wędrowny nauczyciel Mandingo i Foulah posiada (kiedy podróżuje) pośród swoich rękopisów również Alfiyef Ibn Malika – najdoskonalszy i cieszący się wielką sławą arabski gramatyczny poemat.
Podstawowe przedmioty studiów to: fleksja, składnia, retoryka, wersyfikacja, teologia, przedstawienie Koranu, tradycji (Sunna) Proroka i arytmetyka. Ponadto (poza traktatami na temat tych poważnych przedmiotów) posiadają oni znaczną ilość lekkiej literatury, opowieści, książek.
Richardson mówi:
Yusuf czytał jakąś książkę po arabsku. Z początku myślałem, że to jest jakiś komentarz do Koranu, ale dzisiaj jestem wyprowadzony z błędu. On opowiedział mi o tym, co czytał. Przypominało mi to Podróże Gullivera. Wysoki człowiek przemierza morze, gotuje rybę w słońcu i niszczy całe miasto, którego mieszkańcy go obrazili – czyni to w ten sam sposób, co nasz olbrzym ratujący pałac Liliputów przed pożogą.
str. 361
Faktycznie w całej muzułmańskiej Afryce edukacja jest obowiązkowa. Człowiek, który podróżuje po kontynencie – z Sierra Leone do Kairu, lub w innym kierunku - z Lagos do Trypolisu – i zatrzymuje się w wiosce, by przenocować - zawsze widzi w niej szkołę.
str. 360
All rights not reserved. © X Copyright: W islamie nie ma "praw autorskich". Dozwolone jest korzystanie, kopiowanie i przekazywanie innym danych znajdujących się na portalu Islam w Polsce. Przekazywanie wiedzy z dziedziny islamu jest nawet obowiązkiem religijnym. Prosimy jednak o podanie adresu i nazwy portalu jako źródła.