Dowiedziałem się niedawno, że na księgarskich półkach ukazała się właśnie nowa książka: Islam po polsku. Tytuł sugerował, iż jej treść będzie odnosiła się do islamu oraz muzułmanów w naszym pięknym kraju. Skusiłem się więc, książkę zamówiłem, kupiłem – i popełniłem poważny błąd.
Islam po polsku to praca dwojga autorów: Joanny Kulwickiej-Kamińskiej (adiunkt w Zakładzie Historii Języka Polskiego Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu) oraz Ireneusza Kamińskiego (doktorant Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, dyrektor Toruńskiego Centrum Informacji o Sektach i Ruchach Religijnych), wydana przez Drukarnię i Księgarnię Świętego Wojciecha. 174 strony dzielą się na cztery rozdziały: I. Islam – wprowadzenie ogólne, a w nim m.in. Muhammad – powstanie islamu, Główne prawdy wiary, Praktyki religijne, Święta wojna – dżihad, Prześladowanie chrześcijan, Liczebność muzułmanów. II rozdział to Najpiękniejsze imiona Boga w Koranie, III. Polska a świat islamu – wzajemne wpływy na przestrzeni wieków – czyli: Rys historyczny, Badania nad islamem w Polsce po 1945 r., Przekłady Koranu na język polski. Rozdział IV. Tatarzy litewsko-polscy – rodzimi muzułmanie: Tatarzy na ziemiach Rzeczypospolitej, Rękopiśmienna literatura religijna polskich Tatarów – zabytki piśmiennictwa, Modlitwy muzułmanów, Polscy wyznawcy Allaha w otoczeniu chrześcijan. Do tego wszystkiego bibliografia i wykaz skrótów. Jak napisano we wstępie, książka: „Oprócz ogólnej charakterystyki islamu zawiera szczegółowy opis życia i działalności wyznawców Allaha w Polsce.”
Interesująca informacja we wstępie oraz tytuły rozdziałów i podrozdziałów sugerowały ciekawą treść – niestety, większość z tego okazała się, że tak powiem brutalnie, towarem wybrakowanym. Ale zacznijmy od rozdziału I. Islam – wprowadzenie ogólne, który wraz z rozdziałem II zajmuje prawie połowę objętości książki. Są tu, oczywiście, podstawowe dane o Proroku Muhammadzie, islamie oraz jego zasadach. Jednak nazbyt wiele na tych stronach odautorskich prób analizowania treści Qur’anu i roztrząsania różnic między islamem a chrześcijaństwem, co jednoznacznie wskazuje m.in. na nieznajomość tafsirów, czyli muzułmańskich komentarzy koranicznych. Nie ma, myślę, wielkiego sensu w analizowaniu każdego omówionego w książce przykładu. Autorzy bowiem, w dość jednostronnym niby-polemicznym zapale, starają się wykazać (wykorzystując nader często opinie księdza K. Kościelniaka, którego wiedzę skądinąd doceniam), że Qur’an „(...) nie ma żadnych punktów stycznych z Ewangelią i stanowi duży kontrast w stosunku do Ewangelii i nauczania chrześcijańskiego.”, a „Islam to religia zdobywców, chrześcijaństwo zaś to religia misyjna.”
Liczne pomyłki, czy to w numeracji cytowanych ajatów – np. na str. 21 mylnie podano 8:7 i 23: 60,61; na str. 22 – 2:190, czy też błędy w nazewnictwie arabskim (m.in. mandhab zamiast mazhab lub madhab, ad-Dzdżdżal zamiast ad-Dadżdżal) oraz zwykłe niedopatrzenia (np. jedna zamiast jeden) i błędy (np. rozdzielna pisownia nie z imiesłowami przymiotnikowymi czynnymi), dowodzą niedbalstwa autorów, z których dr J. Kulwicka-Kamińska jest przecież pracownikiem naukowym Instytutu Języka Polskiego, na takie zatem sprawy powinna być szczególnie wrażliwa! To również przykład wielkiego niechlujstwa korektorskiego. Jeżeli weźmiemy jeszcze pod uwagę sposób konstrukcji tego rozdziału, to bez problemu dostrzeżemy, że owe wprowadzenie ogólne do islamu jest dość tendencyjne, ukierunkowane przede wszystkim na wykazanie agresywnego charakteru wiary muzułmańskiej m.in. „(...) nie wolno zapominać o koranicznych wezwaniach do przemocy”; „Islam, (...), zaczął rozwijać teologię wojny.” Dżihad np. stanowi według autorów tylko i wyłącznie świętą wojnę, chociaż wojna – żadna święta - to jedynie jedno z jego znaczeń.
Doprawdy, trudno raczej takimi metodami dokonywać wprowadzenia do czegokolwiek. Zwłaszcza zaś do zagadnień islamu i Qur’anu, których nie można przecież interpretować tak jednostronnie, w tylko jednym uznanym przez siebie kierunku. Wprowadzenie ogólne w żadnym przypadku nie może oznaczać rozumienia islamu wyłącznie á la Kulwicka-Kamińska & Kamiński. Część, poświęcona kontaktom Polski ze światem islamu na przestrzeni wieków, liczy wprawdzie ponad czterdzieści stron, ale jest i tak zbyt skromna, aby choć w miarę sensownie naświetlić temat. Ukazało się naprawdę wiele interesujących, obszernych prac omawiających te zagadnienie i zachęcam raczej do ich lektury, gdyż w Islamie po polsku mamy tylko nazbyt powierzchowne informacje.
I dochodzimy do rozdziału IV, zatytułowanego Tatarzy litewsko-polscy – rodzimi muzułmanie. Tu czekają nas prawdziwe rewelacje… Wątły rys historyczny można sobie najspokojniej w świecie darować. Następny podrozdział (zaskakujące, iż kluczowy, wydawałoby się, dla książki temat zajmuje jedynie 30 stron) – Tatarzy współcześnie – powiedziałbym, że także, jednak trzeba tu wyjaśnić kilka kuriozalnych doprawdy spraw.
Przykładowo, nie jest prawdą, że „Rocznik Tatarski” ukazywał się w latach 1932-38 w Wilnie – tam wydany został tylko tom pierwszy, drugi bowiem opublikowano już w Zamościu, trzeci zaś w Warszawie. „Życie Tatarskie”, czego autorzy nie nadmienili, wydawane było w Wilnie, ale nie do roku 1935, lecz do sierpnia 1939.
Najciekawsze jednak dopiero się zaczyna: otóż, według autorów książki, Najwyższym Kolegium Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP kieruje Janusz Sobolewski! Cóż, fakt, że po Janie (Janie, Janie!) Sobolewskim przewodniczącym zdążył być Stefan Korycki, a po nim powołano muftiego, będącego jednocześnie przewodniczącym Najwyższego Kolegium, w osobie Tomasza Miśkiewicza, umknął widocznie uwadze toruńskich badaczy. Zresztą, zdołali oni dokładnie zaplątać się w nazbyt widać zawiłych dla nich sprawach organizacyjnych. Aż muszę zacytować: „Związek (tzn. MZR) obecnie liczy w Polsce ponad 5 tys. członków. Niektórzy podają liczbę 30 tys., z czego 5 tys. pochodzenia tatarskiego, zaś 25 tys. mieliby stanowić inni wyznawcy islamu, którzy pojawili się w Polsce po 1989 r.” Zatem, ile osób liczy MZR: 5 tysięcy? 30 tysięcy?
A ilu członków ma Związek Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej (nie ma czegoś takiego jak Związek Tatarów Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej, proszę autorów)? Cyt.: „Liczy ponad 5 tys. członków i ma centralę w Białymstoku. Z ich inicjatywy ukazał się też w Sokółce w woj. białostockim numer czasopisma „Świat Islamu”. W tej miejscowości odbywa się cykliczna impreza „Orient Sokólski”. Związek liczy ok. 1000 członków.” 5 tysięcy więc, czy 1000? Jeden akapit i tyle przekłamań: Rada Centralna Związku Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej do 10 listopada 2007 roku mieściła się nie w Białymstoku, a w Gdańsku. Obecnie zaś jest w Bohonikach. Sokółka znajduje się w województwie podlaskim. Wydano też nie jeden, ale co najmniej kilkanaście numerów „Świata Islamu”. A „Orienty Sokólskie” organizowane były w latach 1976-1992: potem ich miejsce zajęły „Letnie Akademie Wiedzy o Tatarach”...
Następna siurpryza: „Natomiast w 1996 r. Tatarzy powołali do istnienia kolejną organizację – Związek Kulturalno-Oświatowy Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej, który miał ok. 20 oddziałów.” Prawda to? Może fałsz? Prawda! Związek takowy powstał, tylko że siedemdziesiąt lat wcześniej: w roku 1926! I istniał do wybuchu II wojny światowej. Dalej mamy np., iż redaktorem naczelnym „Rocznika Tatarów Polskich” jest dr Ali Miśkiewicz, gdy w rzeczywistości funkcję tę pełni prof. Selim Chazbijewicz. Dochodzimy jednak do podrozdziału, zatytułowanego Modlitwy muzułmanów, i tu ponownie czekają nas niespodzianki.
Modlitwa poranna, salat al-fadżr, lub, jak podano w książce, salat as-subh, cyt. „(...) z czterema pokłonami (...). W jej skład wchodzą modlitwy: (1) Azan (arab. adan) – modlitwa śpiewana, powtarzana cztery razy, głosząca wielkość Boga i będąca wezwaniem do dalszej modlitwy. Podczas modlitwy azan odmawia się modlitwę ettiechiatin. Modlitwa azan kończy się pozdrowieniem aniołów. (2) Kamiet (arab. iqama[t]) – modlitwa śpiewana, sławiąca wielkość Boga i Jego dzieło stworzenia. Jest przywołaniem do naśladowania pokłonów za imamem (prowadzący modlitwy). (3) Ajetiul Kiursi – modlitwa śpiewana, wielbiąca wszechmoc Boga. (4) Tespich (arab. tasbih) – modlitwa, która odmawia się za pomocą połączonych paciorków (...). (5) Diuwa – modlitwa po tespichu.”
Gwoli ścisłości powiedzmy sobie, że modlitwa poranna składa się z dwóch rakatów sunny oraz dwóch – obowiązkowych – fardowych. Nic to jednak, dopiero twierdzenie, że składa się ona z azanu, iqamy, ajetiul kiursi, tespichu i diuwa – dowodzi kompletnej indolencji ... A do tego jeszcze ta modlitwa ettiechiatin, którą odmawia się podczas azanu, kończącego się pozdrowieniem aniołów… Nie jest żadną tajemnicą, iż azan to wezwanie do modlitwy, którego nie powtarza się wcale czterokrotnie – cztery razy wymawia się wyłącznie pierwszą frazę, takbir. I o aniołach w azanie nie ma nawet słowa. Iqama stanowi natomiast wprowadzenie do modlitwy i w treści jest właściwie zbieżna z azanem. Ajetiul kiursi – czyli ajat al-kursi, to 255 werset sury al-Baqara, zwany wersetem tronowym, określany też jako „serce Świętej Księgi”. Ettiechiatin – chodzi tu zapewne o ettechyjat (at-tahiyyat), jedną z formuł wypowiadanych podczas każdej modlitwy obowiązkowej, ale nie podczas azanu. I tak dalej, i tak dalej…
O wielu innych drobnych sprawach nie mam już nawet chęci wspominać. Na koniec tylko podrozdział zatytułowany Inni wyznawcy islamu i pokrewni w Polsce. Autorzy, wymieniają obok siebie – jako organizacje sunnickie - Muzułmański Związek Religijny w Rzeczypospolitej Polskiej i Związek Tatarów Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej. Otóż, Związek Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej (tak brzmi jego prawidłowa nazwa!) skupia Tatarów niezależnie od ich wyznania, nie ma zatem charakteru religijnego! Następnie mamy „Instytut Ibn Chalduna – organizacja lub ugrupowanie o ambicjach naukowych” - czyli co? Organizacja? Może jednak ugrupowanie? Pominę neoislam, paraislam oraz islamski new age: ale nie ma w książce nawet wzmianki o Lidze Muzułmańskiej w Rzeczypospolitej Polskiej, której nie sposób pominąć, gdy mówi się o islamie w naszym kraju.
Sądząc z liczącej ponad 20 stron bibliografii, Kulwicka-Kamińska i Kamiński mieli dostęp do literatury przedmiotu. Może więc nic z tego nie przeczytali? Szkoda, bo dowiedzieliby się wówczas co to jest azan… Mogli również zwrócić się do Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP z prośbą o wyjaśnienie pewnych spraw. Mogli… Mogli, ale, jak widać z treści książki, nie uznali tego za stosowne. Książka Islam po polsku rozpowszechnia nieprawdziwe informacje, jest szkodliwa. Absolutnie nie polecam.
Musa Çaxarxan
Joanna Kulwicka-Kamińska, Ireneusz Kamiński, Islam po polsku, Drukarnia i Księgarnia Świętego Wojciecha Sp. z o.o., Poznań 2007, ISBN 978-83-7516-015-4
All rights not reserved. © X Copyright: W islamie nie ma "praw autorskich". Dozwolone jest korzystanie, kopiowanie i przekazywanie innym danych znajdujących się na portalu Islam w Polsce. Przekazywanie wiedzy z dziedziny islamu jest nawet obowiązkiem religijnym. Prosimy jednak o podanie adresu i nazwy portalu jako źródła.