Portal Islam w Polsce Islam w Polsce

Pokrewne Tematy

  • Strach strzelać
  • Chrystus jako superbohater mangi
  • Bohaterowie w Iraku, mordercy w USA - jak wojny produkują weteranów-zbrodniarzy
  • Nie pobiera się opłaty za naukę religii
  • Generał kazał milczeć
  • Francuzi rozwodzą się przez internet
  • Pakistańczycy - Musharraf powinien odejść
  • Niemcy nie pozwalają muzułmankom nosić chust
  • Brytyjski rząd naruszy "fundamentalne wolności"?
  • Masakra w Nangar Khel: żołnierze nie otrzymali jasnego rozkazu
  • Nowe fakty ws. śmierci Afgańczyków podczas akcji Polaków: Nie przejmować się wioską

    Wtorek, Listopad 27, 2007

    gazeta.pl, mar

    Zastępca dowódcy plutonu - chorąży Andrzej O. - powiedział szeregowcom obsługującym moździerz, że gdyby pociski spadły na wioskę, mają się tym nie przejmować - poddaje RMF FM, powołując się na sądowe dokumenty ws. śmierci afgańskich cywili podczas akcji Polaków.

    Radio podaje też, że dowódca plutonu, Tomasz B. po odprawie z dowódcą bazy, majorem Olgierdem C, miał powiedzieć do kolegów, że nie wykona rozkazu ostrzału wzgórz. Na miejscu akcji, po wyjechaniu z bazy, inicjatywę za młodego i przestraszonego sytuacją Tomasza B. przejął jego zastępca, chorąży Andrzej O.

    Wtedy Tomasz B. bojąc się ofiar cywilnych, wrócił do bazy upewnić się, czy jego grupa ma ostrzeliwać wzgórza. W tym czasie moździerze oddały serie i jeden z pocisków lub pociski zabiły Afgańczyków - podaje RMF FM.

    Przed Wojskowym Sądem Okręgowym toczy się obecnie postępowanie ws. siedmiu żołnierzy skarżonych o to, że 16 sierpnia ostrzelali z moździerzy wioskę Nangar Khel mimo, że nie było tam talibów. Do tragicznego zdarzenia doszło, gdy polscy żołnierze otworzyli ogień w kierunku jednej z afgańskich wiosek. Przed wyjazdem patrolu, w którego skład weszli zatrzymani żołnierze, doszło do ataku na inny polski patrol. Według prokuratury, atak na wioskę nastąpił kilka godzin po ataku na patrol, a w osadzie nie było talibańskich bojowników. Wskutek ostrzału zginęło sześcioro Afgańczyków, wśród rannych były dzieci i kobiety - trzy z nich zostały trwale okaleczone.

    Z wersją prokuratury nie zgadza się tymczasem podpułkownik Adam Stręk, który w Afganistanie dowodził Polską Grupą Bojową a w kraju również jest szefem bielskich komandosów. Według niego, w czasie gdy doszło do zdarzenia, istniało zagrożenie ze strony talibów. - Myślę, że jest pewność, że talibowie tam byli - mówi.

    Wczoraj sąd oddalił zażalenia obrony na aresztowanie dwóch z siedmiu żołnierzy, podejrzanych o udział w akcji w Afganistanie, w której zginęli cywile. Decyzja jest prawomocna.

    Wyślij znajomym