Portal Islam w Polsce Islam w Polsce

Pokrewne Tematy

  • Strach strzelać
  • Chrystus jako superbohater mangi
  • Bohaterowie w Iraku, mordercy w USA - jak wojny produkują weteranów-zbrodniarzy
  • Nie pobiera się opłaty za naukę religii
  • Generał kazał milczeć
  • Francuzi rozwodzą się przez internet
  • Pakistańczycy - Musharraf powinien odejść
  • Niemcy nie pozwalają muzułmankom nosić chust
  • Brytyjski rząd naruszy "fundamentalne wolności"?
  • Masakra w Nangar Khel: żołnierze nie otrzymali jasnego rozkazu
  • Wielki boom na najemników

    Sobota, Listopad 24, 2007

    gazeta.pl, mz

    ONZ przestrzega, że gwałtownie rośnie liczba bezkarnych, prywatnych armii, które najmują się w konfliktach na całym świecie
    O najemnikach zrobiło się głośno za sprawą amerykańskiej firmy ochroniarskiej Blackwater, która pilnuje dyplomatów USA w Iraku. Miesiąc temu jej pracownicy zastrzelili na ulicach Bagdadu 17 przypadkowych przechodniów. Kontrolerzy amerykańskiego Kongresu wykryli, że w ostatnich dwóch latach ochroniarze Blackwater brali udział w prawie 200 strzelaninach, przy czym w 80 proc. przypadków pierwsi otwierali ogień. Dotąd byli bezkarni, bo na mocy dekretu uchwalonego przez amerykańskie władze tymczasowe zaraz po obaleniu Saddama nie muszą stawać przed irackimi sądami.

    Teraz w sprawie śmierci irackich cywilów prowadzi śledztwo FBI, a amerykański Departament Stanu, który wynajmuje Blackwater, instaluje w pojazdach firmy kamery. - Prywatni ochroniarze często szkodzą interesom USA w Iraku - mówił w Waszyngtonie sekretarz obrony Robert Gates. - Zdarza się, że obrażają Irakijczyków lub traktują ich, delikatnie mówiąc, niedobrze.

    Iracki rząd dał Amerykanom sześć miesięcy na zerwanie współpracy z Blackwater. Nawet po ewentualnym odejściu tysiąca ochroniarzy Blackwater w Iraku pozostanie ok. 30 tys. żołnierzy prywatnych armii, czyli najemników, czyli ludzi, którzy dla zysku biorą udział w konflikcie poza granicami swego kraju. W 1989 r. ONZ przyjął Międzynarodową Konwencję przeciw Najemnikom. Zakazuje ona werbowania i wykorzystywania najemników, ale wśród 30 krajów, które ją ratyfikowały, nie ma USA, ani Iraku. Polska konwencję podpisała w 1990 r., ale dotąd nie ratyfikowała.

    Z raportu ONZ dotyczącego najemników wynika, że wojny w Afganistanie i Iraku przyczyniły się do gwałtownego boomu prywatnych armii. Eksperci ONZ ostrzegają, że są one zupełnie bezkarne i odpowiadają w zasadzie wyłącznie przed swoimi pracodawcami.

    Większość najemników to nie zabijaki Blackwater, którzy dostali od rządu USA już ponad miliard dolarów, ale biedacy z Fidżi, Filipin czy Peru, wykorzystywani jako tania siła robocza, a czasem mięso armatnie. Dwa lata temu pod brytyjskimi bazami i konsulatami w Basrze stali niemal wyłącznie ochroniarze z Fidżi lub Nepalu. Wewnątrz amerykańskiej Zielonej Strefy w Bagdadzie mniej istotne punkty ochrony powierzono Peruwiańczykom.

    Eksperci ONZ, którzy pisali raport, odwiedzili m.in. Peru i Fidżi, żeby przyjrzeć się rekrutacji najemników. Okazało się, że najmuje się ich do zadań policyjnych, ale na miejscu w Iraku stają się żołnierzami. Są nagminnie wykorzystywani przez pośredników, nie dostają pensji i przechodzą szkolenia w fatalnych warunkach.

    Szef zespołu ONZ ds. najemników José Luis Gómez del Prado twierdzi, że zabijanie cywilów nosi znamiona zbrodni wojennej. Osądzić mógłby ją Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, ale USA nie uznają jego wyroków. Amerykanie reagują nerwowo nawet na samo słowo “najemnicy”, nie mówiąc już o oddaniu ich lokalnym sądom. “Określenie najemnicy jest niestosowne i uwłacza godności mężczyzn i kobiet, którzy codziennie narażają swoje życie, żeby chronić ludzi i obiekty w Iraku” - oświadczyło genewskie przedstawicielstwo USA przy ONZ.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

    Wyślij znajomym