PAP
Turcja i Iran prowadziły nie tak dawno skoordynowane operacje przeciwko kurdyjskim rebeliantom mającym bazy na północy Iraku - ujawnił dowódca sił lądowych Turcji, generał Ilker Basbug.
- Nie robiliśmy tego od miesiąca, czy dwóch, ale uczynimy to znowu, jeśli będzie to konieczne - powiedział Basbug dziennikarzom na konferencji ws. bezpieczeństwa.
Jak dodał, Turcja i Iran dzielą się informacjami wywiadowczymi na temat rebeliantów. Ankara i Teheran w przeszłości apelowały do siebie o współpracę w walce z kurdyjskimi rebeliantami, ale czwartkowa wypowiedź generała jest pierwszym oficjalnym potwierdzeniem takiej kooperacji.
Działania prowadzono przeciwko Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) oraz walczącej o prawa Kurdów w Iranie - Partii na Rzecz Swobodnego Istnienia Kurdystanu (PJAK). Nie podano jednak szczegółów tych działań.
PKK to najbardziej radykalne z kurdyjskich ugrupowań niepodległościowych, które prowadzi od 1984 roku walkę zbrojną na rzecz autonomii tureckiego Kurdystanu. USA, Unia Europejska oraz Turcja uznają PKK za organizację terrorystyczną. Turcja obarcza ją odpowiedzialnością za śmierć co najmniej 40 tys. ludzi.
Armia irańska często ostrzeliwuje wsie w górach w północnym Iraku, gdzie - jak podejrzewa Teheran - swoje bazy mają rebelianci z PJAK.
Wyślij znajomymPAP
Turecki Trybunał Konstytucyjny odrzucił kontrowersyjną poprawkę konstytucyjną umożliwiającą studentkom noszenie na uniwersytetach islamskich chust.
Przewidującą takie zmiany ustawę przyjął w lutym turecki parlament, a krótko potem zatwierdził ją prezydent Abdullah Gul. Jednak główne ugrupowanie opozycyjne, Partia Ludowo-Republikańska (CHP), zaskarżyło ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Trybunał oświadczył, że podtrzymuje to zaskarżenie i uznał, że poprawka jest sprzeczna z zasadami świeckości zapisanymi w konstytucji. Zdaniem specjalistów, decyzja Trybunału w sprawie chust może mieć znaczenie dla innej rozpatrywanej przez sędziów sprawy - wniosku o zakazanie działalności rządzącej w Turcji Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Wystąpił z nim prokurator generalny, zarzucając politykom partii rządzącej, że chcą ustanowić w Turcji prawo szariatu.
Zakaz noszenia chust obowiązuje na tureckich uniwersytetach od lat 80., a rygorystycznie egzekwowany jest od 1997 roku. Wprowadzili go wojskowi pod pretekstem obrony świeckiego porządku państwa.
Próba jego zniesienia, poprzez poprawkę do konstytucji, wzbudziła sprzeciw świeckich elit kraju - głównie armii, sędziów i wykładowców uniwersyteckich. Obawiają się oni, że poprawka podważyłaby zasadę rozdziału państwa od religii, a także że otworzyłaby drogę do nakazania kobietom zakrywania głowy.
PAP
Komisja Europejska (KE) pozwała Polskę, a także Włochy, do unijnego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu za utrudnianie dostępu do rynku pracy Rumunom i Bułgarom.
Chodzi o to, że Polska i Włochy nie wprowadziły do prawa krajowego wszystkich przepisów przewidujących uznawanie kwalifikacji zawodowych obywateli Rumunii i Bułgarii, które weszły do UE 1 stycznia 2007 roku.
Dyrektywa z 2006 roku ma na celu “techniczne dostosowanie” unijnych przepisów w sprawie kwalifikacji zawodowych w związku z przystąpieniem Bułgarii i Rumunii. Aktualizuje m.in. wszystkie wykazy automatycznie uznawanych w UE kwalifikacji zawodowych, uzupełniając je o odpowiednie kwalifikacje nadawane w Bułgarii i Rumunii. Termin wdrożenia dyrektywy przez kraje członkowskie minął w dniu rozszerzenia, czyli 1 stycznia 2007 roku. Zdaniem KE, mimo upomnień, Włochy i Polska nadal nie wprowadziły w życie wszystkich niezbędnych przepisów. Stało się tak, chociaż Polska 1 stycznia 2007 roku otworzyła swój rynek pracy dla Bułgarów i Rumunów.
“Dopóki dyrektywa nie zostanie wdrożona (...), osoby posiadające kwalifikacje zawodowe nadane w Bułgarii i Rumunii, które będą chciały skorzystać z prawa do podjęcia pracy w dowolnym państwie UE, będą narażone na niepotrzebne i powolne procedury biurokratyczne” - podkreśla KE w wydanym komunikacie.
Wyślij znajomymPAP
Australijska policja zatrzymała 70 osób w ramach międzynarodowej akcji przeciwko dziecięcej pornografii.
Interpol wszczął śledztwo, kiedy jeden z hakerów umieścił na europejskiej stronie internetowej 99 zdjęć z pornografią dziecięcą - donosi dziennik “Sydney Morning Herald”. W ciągu 76 godzin strona miała dwa miliony odsłon, w tym 2800 z Australii. Zdjęcia obejrzało 150 tysięcy osób ze 170 krajów.
Przedstawiciel policji w Sydney Mick Keelty poinformował, że wśród zatrzymanych w wieku od 19 do 81 lat było m.in. kilku nauczycieli, policjant oraz znany trener piłkarski. Australijska policja zapowiada dalsze zatrzymania. Podczas operacji skonfiskowano komputery i płyty DVD zawierające treści pornograficzne.
W Australii za posiadanie materiałów z pornografią dziecięcą grozi 10 lat więzienia
Wyślij znajomymPAP
Potrzeba dodatkowo 10 tysięcy żołnierzy, żeby stłumić rebelię Talibanu i Al-Kaidy w południowym Afganistanie - powiedział australijski minister obrony Joel Fitzgibbon.
Minister dodał, że europejscy członkowie NATO wydają się jednak niechętnie podchodzić do wysyłania tam większej liczby wojsk.
- Co najmniej 10 tysięcy (dodatkowych żołnierzy) dałoby nam masę krytyczną niezbędną do zrobienia tego, co należy zrobić na froncie militarnym - powiedział Fitzgibbon agencji Associated Press. Po rozmowach z pewną liczbą krajów europejskich w ostatnich czterech miesiącach nie mam jednak zbyt wiele nadziei, że ktoś się wkrótce zgłosi (tzn. wyrazi gotowość wysłania dodatkowych żołnierzy do Afganistanu - PAP). Martwi to, ponieważ jeśli (dodatkowi żołnierze) nie przybędą, postęp w dalszym ciągu będzie bardzo powolny - mówił australijski minister.
Fitzgibbon wyraził rozczarowanie taką postawą niektórych krajów europejskich, ale nie chciał ich wymienić.
Kontyngent australijski w Międzynarodowych Siłach Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie (ISAF) liczy 1 tys. żołnierzy.
W środę dowódca sił powietrznych Australii generał Angus Houston ocenił, że wojna w Afganistanie przedłuży się prawdopodobnie jeszcze o co najmniej 10 lat.
PAP
Porucznik piechoty morskiej USA został uniewinniony przez sąd wojskowy w sprawie o ukrywanie masakry w irackim mieście Hadisa w listopadzie 2005 r.
27-letni Andrew Grayson został oczyszczony z zarzutów przez sąd w bazie wojskowej Camp Pendleton w Kalifornii.
W sprawie masakry, w której zginęło 24 Irakijczyków, oskarżono początkowo ośmiu marines - czterech żołnierzy obecnych na miejscu i czterech oficerów, którym zarzucono tuszowanie okoliczności zdarzenia. W stosunku do pięciu z nich sprawę umorzono. Graysona oskarżono o nakłanianie jednego z sierżantów do usunięcia fotografii zabitych Irakijczyków z pamięci cyfrowego aparatu i laptopa. Groziło mu nawet do 20 lat więzienia.
Po jego uniewinnieniu przed sądem wojskowym w Camp Pendleton stanie jeszcze dwóch oskarżonych - sierżant Frank Wuterich i pułkownik Jeffrey Chessani.
Prokuratura twierdziła, że 19 listopada 2005 roku żołnierze piechoty morskiej, w odwecie za śmierć swego towarzysza w zasadzce, zabili w mieście Hadisa, położonym w odległości 260 km na zachód od Bagdadu, 24 Irakijczyków, wśród nich kobiety i dzieci.
Śledztwo w sprawie wydarzeń w Hadisie wszczęto dopiero po ujawnieniu w marcu 2006 roku przez amerykański tygodnik “Time”, że zginęli tam niewinni ludzie.
PAP
Uważany za człowieka numer 2 w al-Kaidzie, Egipcjanin Ajman az-Zawahiri wezwał muzułmanów do świętej wojny w celu zakończenia izraelskiej blokady Strefy Gazy.
11-minutowe przesłanie w języku arabskim umieszczono w internecie. Głos na taśmie audio przypomina wcześniejsze nagrania przypisywane zastępcy Osamy bin Ladena.
Zawahiri oświadczył w komunikacie, że “wybawienie dla muzułmanów jest możliwe dzięki wejściu jego synów na drogę dżihadu”. Nagraniu towarzyszy informacja, że wydane zostało w związku z rocznicą wybuchu wojny sześciodniowej z 1967 roku (Izraela z Egiptem, Jordanią i Syrią). Egipcjanin ocenił, że rządy państw arabskich były wówczas “niezdolne do ochrony muzułmanów, ich świątyń i bogactwa”.
- Zintensyfikujcie wasze męczeńskie operacje, zwiększcie liczbę ostrzałów i zasadzek; nie ma innej drogi poza tą - zwrócił się Zawahiri do Palestyńczyków.
Wiceszef al-Kaidy skrytykował także Egipt za to, że nie otwiera swojej granicy dla Palestyńczyków, a egipskiego prezydenta Hosni Mubaraka nazwał zdrajcą.
- Bratu ze Strefy Gazy odmawia się wstępu (do Egiptu), a izraelski turysta, żeby wjechać nie potrzebuje wizy - oświadczył w nagraniu.
Od roku całkowitą kontrolę nad Strefą Gazy sprawuje radykalne ugrupowanie Hamas, podczas gdy na Zachodnim Brzegu Jordanu rządzi Fatah prezydenta Mahmuda Abbasa.
Przejęcie Gazy przez Hamas i powtarzające się palestyńskie ataki rakietowe z terytorium strefy skłoniły Izrael do nałożenia blokady. Organizacje humanitarne twierdzą, że sytuacja w zamieszkanej przez 1,5 miliona ludzi strefie jest dramatyczna.
W kwietniu w internecie pojawiły się trzy wypowiedzi przypisywane Zawahiriemu.
Zawahiri najprawdopodobniej wraz z Osamą bin Ladenem ukrywa się w Afganistanie lub Pakistanie.
Wyślij znajomymPAP
Dawna gwiazda kina, francuska aktorka Brigitte Bardot została skazana przez paryski sąd na grzywnę w wysokości 15 tys. euro za nawoływanie do nienawiści rasowej.
Chodzi o słowa zawarte w liście, który Bardotka - jak mówiono o niej w czasach wielkiej popularności - napisała w 2006 roku do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Nicolasa Sarkozy’ego.
W liście była aktorka protestowała przeciwko rytualnemu zabijaniu przez muzułmanów zwierząt podczas święta Aid-el-Kebir, apelując o uprzednie ich ogłuszanie. - Mamy dość wodzenia za nos przez tych ludzi, którzy nas niszczą, niszczą nasz kraj, dokonując takich aktów - napisała.
73-letnia Bardotka była już kilkakrotnie skazywana na karę grzywny za podżeganie do niechęci wobec muzułmanów.
IAR
Amerykański generał David McKiernan dowodzi od dzisiaj operacją NATO w Afganistanie. Podczas przedpołudniowej uroczystości w Kabulu dowodzenie przekazał mu odchodzący z funkcji generał Dan McNeill
Nowy dowódca wojsk NATO uważany jest za bardzo doświadczonego generała. Stał na czele oddziałów amerykańskiej piechoty morskiej, które w marcu 2003 roku jako pierwsze wkroczyły do Iraku. Podczas dzisiejszej uroczystości McKiernan zapowiedział, że wojska NATO wciąż będą walczyć z rebeliantami i tymi, którzy usiłują zakłócić spokój w Afganistanie.
Odchodzący z funkcji dowódcy NATO w Afganistanie Dan McNeill pełnił tę funkcję przez ostatnich 16 miesięcy. Był to najbardziej krwawy czas w tym kraju od momentu obalenia talibów. Generała McNeill’a krytykowano za zbyt wiele ofiar cywilnych wśród Afgańczyków. Równocześnie jednak Amerykanin sprawił, że znacznie zwiększyła się liczebność wojsk NATO w Afganistanie. Dwa lata temu było ich 35 tysięcy, teraz jest 50 tysięcy. Mimo to, na swojej ostatniej konferencji prasowej generał podkreślał, że NATO w Afganistanie wciąż potrzebuje więcej żołnierzy i więcej sprzętu.
W dzisiejszej uroczystości w Kabulu brał udział również afgański prezydent. Hamid Karzaj dziękował odchodzącemu dowódcy, a generałowi McKiernanowi życzył powodzenia i zapewniał o swoim wsparciu.
Wyślij znajomymPAP
Szefowa dyplomacji izraelskiej Cipi Liwni chce, żeby społeczność międzynarodowa utrzymywała presję na Iran i nie wykluczała akcji militarnej, żeby zapobiec uzyskaniu przez Teheran broni nuklearnej.
Iran “musi zrozumieć, że zagrożenie militarne istnieje” - podkreśliła Liwni na posiedzeniu parlamentarnej komisji spraw zagranicznych i obrony.
Posiedzenie odbywało się przy drzwiach zamkniętych. O wypowiedzi Liwni poinformował media jeden z jego uczestników.
- Wszelkie wahania przed podjęciem działań przeciwko Iranowi stwarzają wrażenie słabości - mówiła Liwni. Wyraziła też przekonanie, że kraje wzywające do dialogu z Iranem mogą tylko ośmielić Teheran. Jako przykład wymieniła Chiny, które były przeciwne zdecydowanemu działaniu ONZ przeciwko irańskiemu programowi nuklearnemu i nalegały na “rozwodnienie” sankcji Rady Bezpieczeństwa.
Wyślij znajomymWobec narastającej przemocy w duńskich szkołach władze oświatowe w Kopenhadze postanowiły organizować kursy samoobrony dla nauczycieli - podały miejscowe media.
Kursy obejmują ponadto naukę dawania sobie rady ze stresami i obciążeniami psychicznymi będącymi skutkiem agresji słownej ze strony uczniów, a także naukę prowadzenia mediacji oraz rozwiązywania konfliktów.
Pierwsi absolwenci szkolenia mają pojawić się w stołecznych szkołach już w listopadzie.
Inicjatywa władz oświatowych została przyjęta z dużym zadowoleniem przez Kopenhaski Zwiazek Nauczycieli. Jego przedstawiciel Ole Hein Cristensen uznał kursy za niemal najważniejszy element tzw. pakietu bezpieczeństwa, wprowadzanego w celu zwalczania szkolnej przemocy.
Wyślij znajomymPAP
Sąd w Oslo uniewinnił z braku dowodów trzech oskarżonych o terroryzm. Był to pierwszy taki proces w Norwegii od czasu zaostrzenia ustawodawstwa antyterrorystycznego po zamachach w USA z 11 września 2001 roku.
W ocenie sądu oskarżenie nie przedstawiło wystarczających dowodów przeciwko podejrzanym o planowanie ataków terrorystycznych na ambasady Izraela i USA w 2006 roku.
Jednego z oskarżonych - Arfana Bhattiego - uznano natomiast za winnego nielegalnego posiadania broni palnej. Wiąże się to z incydentem z 17 września 2006 roku, kiedy dwaj mężczyźni oddali w sumie 13 strzałów w synagodze. Nikt nie został wtedy ranny.
Podstawą oskarżenia o terroryzm były m.in. podsłuchane przez policję rozmowy podejrzanych, którzy dyskutowali o sposobach zaatakowania ambasad.
Wyślij znajomymPAP
Australia rozpoczęła wycofywanie swych wojsk z Iraku. Około 500 australijskich żołnierzy rozpoczęło ewakuację z bazy Tallil pod Nasiriją (około 370 kilometrów na południowy wschód od Bagdadu).
Nowy premier Australii Kevin Rudd, obiecywał w swym programie wyborczym, że australijski kontyngent wycofa się z Iraku do końca czerwca 2008 roku. Według sondaży 80 procent Australijczyków sprzeciwiało się wojnie w Iraku.
Australia, wierny sojusznik USA, jako jeden z pierwszych krajów wysłał swych żołnierzy do Iraku. Oprócz oddziałów bojowych rozmieścił swą flotę w Zatoce Perskiej w celu zagwarantowania bezpieczeństwa irackiego eksportu ropy. Irak eksportuje większą część swojej ropy przez port w Basrze na granicy z Iranem i Kuwejtem.
Od przekazania stronie irackiej zabezpieczenia bezpieczeństwa w prowincji Zi Kar na południu kraju australijscy żołnierze zajęli się szkoleniem irackich sił.
PAP
Niemiecki obywatel afgańskiego pochodzenia, którego Amerykanie podejrzewali o szpiegostwo, został uwolniony z aresztu w bazie Bagram pod Kabulem i po pięciu miesiącach mógł powrócić do Niemiec - poinformował w sobotę rzecznik niemieckiego MSZ.
41-letniego Gholama Ghausa Z. aresztowano, gdy przebywając w Afganistanie z wizytą u rodziny poszedł do sklepu wojskowego w bazie wojsk USA Phoenix, 60 km od Kabulu, i próbował tam kupić brzytwę - przypomniał okoliczności jego zatrzymania tygodnik “Der Spiegel”. Amerykański kontrwywiad wojskowy uznał, że ma do czynienia ze szpiegiem talibów, który zbiera informacje celem przeprowadzenia ewentualnego zamachu.
Jednak agenci niemieckiego wywiadu, którzy mieli możność przesłuchać domniemanego terrorystę, doszli do wniosku, że zatrzymany jest całkowicie niewinny i nigdy nie miał nic wspólnego z terroryzmem.
Wyślij znajomymPAP
Afgańskie MSW zakomunikowało, że ponad stu talibów zginęło w ciągu ostatnich dwu dni w walkach o odzyskanie przez siły rządowe kontroli nad dystryktem Bakwa w prowincji Farah.
Jak oświadczył rzecznik ministerstwa Zemarai Baszary, działania w tym rejonie, położonym w południowo-zachodniej części kraju, prowadziły wspólnie afgańskie wojska bezpieczeństwa i siły międzynarodowe.
- W toku dwudniowych operacji bojowych zostało zabitych ponad 100 wrogów pokoju i stabilizacji - powiedział rzecznik, posługując się oficjalną formułą na określenie talibów, jakiej używają władze afgańskie.
- Odzyskaliśmy po ośmiu miesiącach kontrolę nad tym terytorium - zakomunikował Baszary, dodając, że wśród zabitych wrogów jest pięciu “ważnych dowódców”.
Komunikat nie wymienia strat własnych wojsk NATO i sił rządowych.
Prowincja Farah leży na granicy z Iranem i ostatnio nastąpiło tam duże nasilenie działań wojennych. Talibowie, którzy byli u władzy w Afganistanie w latach 1996-2001, kontrolowali w grudniu pięć dystryktów kraju, jak przyznało dowództwo sił NATO.
W czwartek talibowie opanowali na krótko niewielki dystrykt Raszidan w centralnej prowincji Ghazni, 120 kilometrów od Kabulu, ale wycofali się nazajutrz bez walki, jeszcze zanim nadeszły posiłki dla rządowych sił bezpieczeństwa.
Mimo obecności w Afganistanie 70 tys. żołnierzy z dwu kontyngentów międzynarodowych - NATO-wskiego i dowodzonego przez Amerykanów - przemoc w tym kraju w ciągu ostatnich dwóch lat wyraźnie się nasiliła.
Wyślij znajomym
PAP
Francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner przybył z niezapowiedzianą dwudniową wizytą do Iraku. Kuchner pojechał najpierw do Nasiriji, gdzie ma spotkać się z wiceprezydentem Iraku Adelem Abdelem Mahdim - podały źródła dyplomatyczne.
Z powodów bezpieczeństwa dokładny program wizyty szefa francuskiej dyplomacji nie został ujawniony. Kouchner spotka się w Bagdadzie z prezydentem Dżalalem Talabanim, premierem Nurim al-Malikim i irackim ministrem spraw zagranicznych Hosziarem Mahmudem Zebarim.
Jest to już druga wizyta Kouchnera w Iraku jako ministra spraw zagranicznych Francji. Poprzednio był w Bagdadzie w sierpniu 2007 roku. Była to wtedy pierwsza wizyta przedstawiciela rządu francuskiego w Iraku od początku operacji wojskowej USA w tym kraju w marcu 2003 roku, której władze Francji ostro się sprzeciwiały.
Wyślij znajomym
PAP
Oskarżenia o maltretowanie więźniów przetrzymywanych w Guantanamo są nieuzasadnione - stwierdziła amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice. Potwierdziła jednak, że rząd dąży do zamknięcia więzienia w amerykańskiej bazie na Kubie.
Rice powiedziała, że “całkowicie odrzuca twierdzenie, iż w Guantanamo popełnia się nadużycia”.
Amertkańska sekretarz stanu odpowiadała na zarzuty sformułowane przez organizacje obrony praw człowieka w stolicy Islandii, Reykjaviku, gdzie przebywa z wizytą. Wcześniej islandzki parlament przegłosował uchwałę, w której potępia maltretowanie więźniów w Guantanamo.
Condoleezza Rice zapewniła, że prezydent George W. Bush “również pragnąłby zamknięcia Guantanamo”, ale “nie wiadomo, co zrobić z ludźmi, którzy są tam uwięzieni”.
Wyślij znajomym
PAP
Polskie wojska będą od listopada skoncentrowane w Afganistanie w jednej prowincji - Ghazni - poinformował wiceszef MON Stanisław Komorowski na konferencji prasowej.
Bazą główną będzie baza Ghazni, a żołnierze znajdą się także w mniejszych, wysuniętych punktach. Największym z nich byłby Warrior (obsada zwiększyłaby się tam kilkukrotnie w porównaniu ze stanem obecnym), a pozostałe to Giro, 4-Corner i Nawa. Nieoficjalnie wiadomo już także, że za rok w Ghazni mają być zgrupowani także żołnierze naszych wojsk specjalnych. Teraz polscy “specjalsi” realizują zadania m.in. w Kandaharze.
Polacy - po przejęciu prowincji - mają oprócz zapewnienia bezpieczeństwa w niej, podobnie jak teraz szkolić personel afgańskich sił bezpieczeństwa, a także zapewniać transport powietrzny personelu i przerzucanie sił szybkiego reagowania. Jednym z kluczowych zadań ma być ochrona biegnącego na odcinku ok. 250-300 km przez prowincję Ghazni fragmentu jednego z głównych szlaków komunikacyjnych - drogi z Kabulu do Kandaharu.
Polski kontyngent misji ISAF w Afganistanie, zwiększony z 1200 do 1600 żołnierzy wyposażony zostanie w osiem śmigłowców (cztery transportowe Mi-17 i cztery bojowe Mi-24).
Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych gen. Bronisław Kwiatkowski sprecyzował w piątek, że główną bazą obsługową i remontową dla nich będzie lotnisko w Bagram. Bazą działania ma być Ghazni, tam też przygotowane są miejsca postojowe dla ośmiu śmigłowców, choć praktycznie przez cały czas ma być ich tam sześć. Jak powiedział, trzecim miejscem bazowania ma być rejon Kandaharu, gdzie działa obecnie zespół operacji specjalnych. - Nie przewidujemy pobytu śmigłowców cały czas w Kandaharze, chociażby ze względu na zabezpieczenie logistyczne - wyjaśnił generał.
Pytany o udostępnianie śmigłowców Kanadyjczykom w Kandaharze Komorowski powiedział, że “potencjalnie istnieje tego typu potrzeba i każdorazowo, jeśli strona kanadyjska zwróci się do nas o tego typu pomoc, przypadek będzie rozważany, czy będziemy mogli ich wesprzeć”.
Wiceszef MON potwierdził, że piloci przygotowujący się do misji będą szkolić się w górach poza granicami w kraju. - Nie widzę w tym rozwiązaniu nic złego, nasze helikoptery będą mogły latać jeszcze w wyższych górach. Ewentualność podjęcia takiego szkolenia w polskich Tatrach okazała się niemożliwa - wskazał.
W czasie swojej kwietniowej wizyty w Afganistanie szef MON Bogdan Klich, otrzymał zapewnienie od tamtejszych władz, że włączą się one w stabilizację sytuacji w Ghazni. Chodzi m.in. o wsparcie ze strony lokalnej administracji i zwiększenie obecności afgańskich wojsk.
Polski minister usłyszał wtedy zapewnienie, że do końca roku Afgańska Armia Narodowa w Ghazni - w sile sztabu brygady i dwóch batalionów - osiągnie gotowość operacyjną. Oznacza to, że ok. 1600 polskich żołnierzy będzie wtedy wspieranych przez ok. 900 żołnierzy afgańskich, wywodzących się - co istotne w ocenie wojskowych - w dużym stopniu z lokalnych społeczności.
Klich otrzymał także gwarancje, że Polacy przejmując odpowiedzialność za prowincję i niejako “zastępując” Amerykanów w Ghazni, będą mogli liczyć na ich wsparcie operacyjne, m.in. jeśli chodzi o rozpoznanie. Amerykanie - jak relacjonował minister - zadeklarowali także, że zostawią w bazie dużo swojego sprzętu, m.in. “taki, od którego bezpośrednio zależy jej bezpieczeństwo”.
Wyślij znajomymPAP
Szef francuskiej dyplomacji Bernard Kouchner powiedział w Ammanie, że utworzenie niepodległego państwa palestyńskiego jest “jedynym rozwiązaniem” zapewniającym bezpieczeństwo Izraela.
- Zdecydowanie uważam, że zaakceptowanie, ustanowienie, utworzenie zdolnego do życia, demokratycznego, autonomicznego, niepodległego państwa palestyńskiego to jedyne rozwiązanie - oświadczył Kouchner na konferencji prasowej po rozmowach ze swym jordańskim odpowiednikiem Salahem Baszirem.
- Wszyscy to wiedzą, że chociaż sprawy posuwają się powoli, to jednak - jeśli rozmowy będą kontynuowane na najwyższym szczeblu - nie może nie być postępu - powiedział Kouchner. Francuski minister spraw zagranicznych podkreślił, że Francja będzie nalegała na “jedyne możliwe rozwiązanie”, to jest na kontynuowanie “negocjacji w sprawie utworzenia państwa palestyńskiego, jako jedynego sposobu zapewnienia bezpieczeństwa Izraela”.
W wywiadzie dla dziennika “Al-Ajjam”, ukazującego się w Ramalli, na Zachodnim Brzegu Jordanu, Kouchner powiedział, że zapatruje się “sceptycznie” na szanse zawarcia porozumienia między Izraelem a Palestyńczykami jeszcze w 2008 roku. Kontynuowanie przez Izraelczyków kolonizacji ziem palestyńskich uważa za “jedną z głównych przeszkód na drodze do pokoju”.
Wyślij znajomymPAP
Wojsko izraelskie otworzyło ogień do trzech tysięcy Palestyńczyków demonstrujących w pobliżu głównego przejścia na granicy z Izraelem w Sufie, raniąc siedem osób, w tym dwie ciężko.
W Sufie jest punkt rozdziału pomocy humanitarnej dla Palestyńczyków zamieszkałych w Strefie Gazy. Półtoramilionowej ludności Strefy brakuje dosłownie wszystkiego, odkąd Izrael ustanowił żelazną blokadę tego terytorium.
W Sufie jest punkt rozdziału pomocy humanitarnej dla Palestyńczyków zamieszkałych w Strefie Gazy. Półtoramilionowej ludności Strefy brakuje dosłownie wszystkiego, odkąd Izrael ustanowił żelazną blokadę tego terytorium.
Blokadę wprowadzono latem zeszłego roku, gdy kontrolę nad Strefą przejął Hamas. Już kilkakrotnie organizował on demonstracje na granicy Strefy. Izraelski oficer, uzasadniając wobec dziennikarzy ostrzelanie uczestników cywilnej demonstracji, oświadczył, że “chciano w ten sposób zapobiec ich wejściu na teren Państwa Izrael”.
Demonstranci palili opony samochodowe i wznosili okrzyki “Zakończyć blokadę!”.
- Strzelaliśmy do tłumu, aby zmusić go do cofnięcia się - powiedział oficer Izraelskich Sił Obronnych, indagowany przez dziennikarzy, dlaczego wojsko strzelało do bezbronnych.
- Zauważyliśmy wśród demonstrantów co najmniej jedną uzbrojoną osobę - tłumaczył wojskowy użycie ostrych naboi przeciwko cywilom.
Dodał, że przed przejściem granicznym umieszczono tablicę ostrzegawczą z napisem “Groźba śmierci”.
- Będziemy działali wszystkimi siłami, aby przeszkodzić dotarciu demonstrujących osób do przejścia granicznego - zapowiedział izraelski wojskowy.
Wyślij znajomymPAP
Konwencja zakazująca używania amunicji kasetowej została formalnie przyjęta przez delegatów 111 krajów zebranych w Dublinie, w Irlandii.
Tekst, uzgodniony po 10 dniach negocjacji, został przyjęty w czasie sesji plenarnej na największym stadionie Irlandii, Croke Park.
Konwencja musi zostać jeszcze oficjalnie sygnowana w czasie uroczystości w Oslo 2 i 3 grudnia, zanim będzie ratyfikowana przez kraje-sygnatariuszy. Dokument zakazuje używania amunicji kasetowej, prac nad nią i jej składowania.
Międzynarodowe organizacje humanitarne od dawna domagają się uznania amunicji kasetowej za broń zakazaną.
Kasetowe bomby lotnicze oraz pociski artyleryjskie i rakietowe zawierają po kilkadziesiąt mniejszych bomb odłamkowych lub przeciwpancernych, rozrzucanych na dużej przestrzeni po wybuchu głównego ładunku. Praktyka wskazuje, że pewna część nie eksploduje od razu, zamieniając zbombardowany teren w pole minowe.
Przyjęcie konwencji zostało z satysfakcją przyjęte przez rządy poszczególnych państw i organizacje pozarządowe, choć nieobecność na konferencji największych producentów i użytkowników takiej broni - USA, Chin, Rosji, Pakistanu, Indii czy Izraela - podaje w wątpliwość faktyczne konsekwencje dokumentu.
NGO mają jednak nadzieję, że przyjęcie dokumentu będzie miało tak samo historyczny wydźwięk, jak konwencja z Ottawy z 1997 roku, która zakazywała min przeciwpiechotnych.
W czwartek USA wyraziły zastrzeżenia co do dublińskiej konwencji.
Rzecznik Departamentu Stanu USA Tom Casey oświadczył, że porozumienie z Dublina “niczego nie zmienia” dla Stanów Zjednoczonych. W komunikacie rzecznika Białego Domu przypomniano, że od 1993 roku Waszyngton przeznaczył ponad 1,2 miliarda dolarów “na oczyszczenie stref wojny i dawnych stref konfliktów”.
Norwegia i W. Brytania wyraziły nadzieję, że USA i inne kraje ostatecznie przyłączą się do ustaleń z Dublina.
Negocjacje ukierunkowane na maksymalne ograniczenie produkcji, sprzedaży i składowania amunicji kasetowej rozpoczęły się w ubiegłym roku w Norwegii.
Wyślij znajomymIAR
Brytyjska policja nasiliła akcję przeciwko noszeniu noży przez nastolatków. Tylko w tym miesiącu w Londynie aresztowano ponad 200 młodych ludzi z nożami.
W całej Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza w Londynie, szerzy się plaga nożownictwa. Komendant Scotland Yardu Ian Blair powiedział, że w maju policja w Londynie zrewidowała 4 tysiące młodych ludzi i skonfiskowała ponad 200 noży, aresztując ich właścicieli. Najbardziej rozpowszechnioną bronią okazał się zwykły nóż kuchenny. Zastępca burmistrza Londynu do spraw młodzieży, Kit Malthouse, przyznał, że takie zmasowane rewizje i łapanki mogą budzić sprzeciwy, ale jak dotąd nikt nie wysunął lepszego pomysłu.
Jednocześnie, londyńska policja zainaugurowała kampanię multimedialną, aby zahamować ten młodzieżowy wyścig zbrojeń. Wideoklipy w popularnych portalach internetowych ilustrują bezmyślną przemoc prowadzącą do śmierci, a plakaty w szkołach i młodzieżowych klubach w drastyczny sposób ilustrują rany zadane nożem.
Wyślij znajomymRzeczpospolita.pl
Kontrowersyjna decyzja. Nowojorskie władze będą uznawać związki osób tej samej płci zawarte w innych stanach i krajach. To pierwszy taki przypadek w Ameryce: stan, który nie zezwala na małżeństwa gejów, postanawia respektować te zawarte gdzie indziej.
Demokratyczny gubernator David Patterson podjął tę decyzję bez rozgłosu. Wydał w połowie miesiąca wewnętrzne rozporządzenie dla urzędników. Dopiero teraz trafiło ono do mediów. Patterson nakazuje w nim dopilnowanie, by określenia takie jak „małżonek”, „mąż” czy „żona” dotyczyły także małżeństw osób tej samej płci. Jak wyjaśniła rzeczniczka gubernatora, rozporządzenie było odpowiedzią na sprawę wniesioną na początku roku do stanowego sądu apelacyjnego przez parę lesbijek, które zawarły małżeństwo w pobliskiej Kanadzie. Zaskarżyły one uniwersytet zatrudniający jedną z nich za to, że jego władze nie chciały przyznać przysługującego małżonkom ubezpieczenia medycznego jej partnerce.
Choć sprawa nie została zakończona, przyjmując ją, sąd stwierdził, że nie ma przeszkód prawnych, by uznawać w Nowym Jorku małżeństwa osób tej samej płci zawarte poza stanem. Patterson doszedł więc do wniosku, że sytuacja dojrzała do nowej interpretacji przepisów. – To zdecydowany krok ku równości małżeństw w naszym stanie – oświadczył.
Organizacje progejowskie z radością przyjęły ten krok. – To, co zrobił gubernator, jest naprawdę wielkie – oświadczył senator stanowy, znany gejowski działacz Thomas Duane.
Przeciwnicy legalizacji są oburzeni postępowaniem władz. – To błąd. Gubernator powinien był poczekać, aż sąd do końca rozpatrzy tę sprawę – mówi dyrektor konserwatywnej organizacji Nowojorczycy na rzecz Swobód Konstytucyjnych Duane Motley. Pastor Motley zapowiada podjęcie walki o zmianę decyzji władz.
Nowojorscy demokraci od dawna starają się doprowadzić do legalizacji małżeństw osób tej samej płci. Poprzedni gubernator Eliot Spitzer, który niedawno opuścił stanowisko z powodu głośnego skandalu z udziałem luksusowej prostytutki, zdołał nawet przeforsować stosowną ustawę w izbie niższej stanowego parlamentu. Projekt upadł jednak w zdominowanym przez republikanów stanowym Senacie. Według sondaży demokraci mają w listopadowych wyborach szansę na przejęcie kontroli nad nowojorskim Senatem, co pozwoliłoby im zmienić ustawodawstwo. Patterson już zapowiedział, że podpisze taką ustawę.
Decyzja gubernatora to kolejna dobra wiadomość dla bojowników o prawa gejów. Niedawno Sąd Najwyższy Kalifornii uchylił zakaz małżeństw osób tej samej płci. Jeśli obowiązywanie tej decyzji nie zostanie w ostatniej chwili zawieszone z powodu odwołania, w połowie czerwca Kalifornia stanie się drugim po Massachusetts stanem dopuszczającym tego rodzaju związki.Najnowsze sondaże wskazują na zmianę nastawienia kalifornijskiej opinii publicznej do legalizacji takich małżeństw. Według ankiety Field Poll pierwszy raz ponad połowa respondentów (51 procent) jest za. Przeciw wypowiedziało się 42 procent. Jeszcze dwa lata temu proporcje wyglądały odwrotnie.
Jeśli od połowy czerwca władze w Kalifornii zaczną rejestrować małżeństwa gejowskie, a Nowy Jork będzie je uznawał, tysiące nowojorskich par homoseksualnych uda się na Zachodnie Wybrzeże lub na północ – do Kanady (pobliskie Massachusetts udziela ślubów tylko mieszkańcom tego stanu). Po powrocie będą w świetle prawa takimi samymi małżeństwami jak ich heteroseksualni sąsiedzi.
Wyślij znajomymPAP
Przedstawiciele Ministerstwa Obrony USA powiedzieli, że w ubiegłym roku odnotowano 108 samobójstw w amerykańskich siłach zbrojnych, co jest najwyższym wskaźnikiem od niemal dwóch dekad.
Pragnący zachować anonimowość urzędnicy amerykańskiego resortu obrony poinformowali, że w roku 2006 odnotowano 102 samobójstwa.
Niemal czwarta część ubiegłorocznych samobójstw w amerykańskiej armii przypada na Irak. 108 potwierdzonych samobójstw wśród żołnierzy służby czynnej, Gwardii Narodowej i rezerwistów to mniej niż się obawiano - pisze agencja Associated Press. Liczby ujawnione w styczniu mówiły o 121 samobójcach, lecz kilka przypadków jest wciąż badanych.
Liczba samobójców rośnie niemal ustawicznie w ciągu pięciu lat wojny w Iraku i niemal siedmiu w Afganistanie.
Wzrost następuje mimo działań skierowanych na poprawę stanu zdrowia psychicznego żołnierzy narażonych na stresy.
Wyślij znajomymRzeczpospolita.pl
W Amsterdamie policjanci mogą kupić Koran za pół ceny. Ich szefowie chcą, by poznali wyznawców islamu. – Jesteśmy społeczeństwem wielokulturowym. Funkcjonariusze powinni rozumieć specyfikę społeczności, którym służą – tłumaczył rzecznik policji. Znajomość zasad życia społeczności islamskiej może jego zdaniem ułatwić pracę policjantom i pozyskanie zaufania obywateli. W Holandii prawie milion obywateli (6 proc. ludności) to wyznawcy islamu, głównie Turcy i Marokańczycy. Z tej społeczności wywodzi się 20 proc. sprawców przestępstw w Holandii.
Wyślij znajomym
PAP
Żywego noworodka włożyła do lodówki 20- letnia matka w miejscowości Horb nad Neckarem (Badenia- Wirtembergia) - informuje w środę agencja dpa. Zwłoki dziecka znaleźli krewni.
Matka powiedziała policji, że sądziła, iż noworodek był martwy. Obdukcja wykazała jednak, że dziecko, mające nie więcej niż trzy- cztery tygodnie, żyło, kiedy kobieta wkładała je do lodówki.
Gdy krewni znaleźli zwłoki dziecka w zamrażalniku, matka sama zgłosiła się na policję. Została zatrzymana w związku z podejrzeniem zabójstwa.
Policja ustaliła, że kobieta urodziła dziecko w domu. Nie wiadomo na razie, czym się powodowała, wkładając je do lodówki.
Wyślij znajomym
PAP
Liczba żołnierzy USA służących w Iraku i Afganistanie, którzy cierpią na stres posttraumatyczny (PTSD), wzrosła w 2007 roku prawie o 50 procent - wynika z danych opublikowanych przez armię amerykańską.
W ubiegłym roku schorzenie to zdiagnozowano u 13 tys. 951 żołnierzy, a w 2006 roku - u 9 tys. 549.
Wzrost ten jest bez wątpienia “spowodowany “nasileniem operacji militarnych, co spowodowało gwałtowne walki i dużą liczbę ofiar” - tłumaczy rzeczniczka armii USA płk Anna Edgecomb.
Od 2003 roku PTSD stwierdzono u ponad 39 tysięcy żołnierzy amerykańskich.
Wyślij znajomymPAP
Nowy prezydent Libanu Michel Suleiman powierzył mu misję sformowania nowego rządu ustępującemu premierowi Fuadowi Siniorze - poinformowano w Bejrucie.
Siniorę wysunęła jako kandydata na premiera parlamentarna większość. Jego wyznaczenie kończy półtoraroczny konflikt między koalicją rządzącą a opozycją. W nowym gabinecie kierowana przez Hezbollah opozycja będzie mogła skutecznie wetować decyzje rządu.
Siniora stał na czele prozachodniego rządu, który od 2006 roku znajdował się pod stałą presją opozycji dowodzonej przez szyicki Hezbollah. W maju konfrontacja zaostrzyła się i groziła kolejną wojną domową. Ostatecznie zawarto ugodę. Rząd musiał m.in. zgodzić się, by w nowym gabinecie szyiccy ministrowie mieli prawo weta wobec jego decyzji.
Wyślij znajomymIAR
Były rzecznik prasowy Białego Domu Scott McClellan wywołał burzę polityczną w Stanach Zjednoczonych. W swoich pamiętnikach napisał, że George Bush manipulował amerykańską opinią publiczną w sprawie wojny w Iraku. Oskarżył też otoczenie prezydenta o intrygi.
W książce “Co się wydarzyło”, Scott McClellan stwierdził, że inwazja na Irak była poważnym strategicznym błędem USA. - Wojny powinno się prowadzić tylko w ostateczności. Ta wojna nie była konieczna - napisał McClellan. Według niego, przekonując Amerykanów do inwazji na Irak George Bush stosował propagandę, a dziennikarze akredytowani przy Białym Domu wykazali się brakiem dociekliwości.
McClellan napisał też, że doradcy George’a Busha spiskowali w sprawie ujawnienia nazwiska agentki CIA w ramach walki politycznej i rządzili krajem tak, jakby nieustannie prowadzili kampanię wyborczą. Wiceprezydenta Dicka Cheneya nazwał “magikiem”, który zakulisowo sterował amerykańską polityką, nie pozostawiając na niej odcisków palców. Książka wywołała duże niezadowolenie w Białym Domu. Scott McClellan należał bowiem do najbliższych i najbardziej lojalnych współpracowników George’a Busha. Obecna rzeczniczka amerykańskiego prezydenta oświadczyła, że McClellan zachowuje się jak sfrustrowany były pracownik. - Jesteśmy zdumieni. To nie jest Scott jakiego znaliśmy - dodała Dana Perino.
Wyślij znajomymPAP
W Libanie, gdzie niedawno przezwyciężono ostry kryzys polityczny, parlamentarna większość wysunęła jako kandydata na premiera ustępującego szefa rządu Fuada Siniorę.
Przedstawiciele rządzącej koalicji powiedzieli, że kandydaturę Siniory przedstawią świeżo wybranemu prezydentowi Libanu Michelowi Suleimanowi. W środę ma on konsultować się z parlamentem w sprawie wyboru szefa rządu. Według prawa prezydent ma obowiązek mianować na to stanowisko kandydata wskazanego przez większość deputowanych.
Fuad Siniora stał na czele prozachodniego rządu, który od 2006 roku znajdował się pod stałą presją opozycji dowodzonej przez szyicki Hezbollah. W maju konfrontacja zaostrzyła się i groziła kolejną wojną domową. Ostatecznie zawarto ugodę, ale rząd musiał m.in. zgodzić się, by w nowym gabinecie szyiccy ministrowie mieli prawo weta wobec jego decyzji.
Wyślij znajomymAll rights not reserved. © X Copyright:W Islamie nie ma "praw autorskich". Dozwolone jest korzystanie, kopiowanie i przekazywanie innym danych znajdujących się na portalu Islam w Polsce. Przekazywanie wiedzy z dziedziny Islamu jest nawet obowiązkiem religijnym. Prosimy jednak o podanie adresu i nazwy portalu jako źródła.