Portal Islam w Polsce Islam w Polsce

Pokrewne Tematy

  • "Nasi żołnierze to nie mordercy, a trafili do piekła"
  • Spór w sprawie misji w Iraku
  • Pilnie poszukiwani na misję
  • Polscy żołnierze pod ostrzałem
  • Czesi znów w Afganistanie
  • Amerykanie rozpoczęli operację przeciwko talibom
  • Przez 24 lata ojciec trzymał córkę w piwnicy
  • Zamach na prezydenta Afganistanu
  • Niemiecki wywiad szpieguje afgańskich ministrów
  • W. Brytania dokonuje przeglądu sił w Iraku
  • Francuzi jadą do Afganistanu

    Wtorek, Marzec 25, 2008

    Gazeta.pl

    Aż tysiąc dodatkowych żołnierzy zamierza posłać do Afganistanu Francja wystrzegająca się dotąd większego zaangażowania w afgańską wojnę. Obietnicę wysłania posiłków prezydent Nicolas Sarkozy ma złożyć podczas zbliżającej się wizyty w Wielkiej Brytanii. A oficjalnie ma to ogłosić podczas szczytu NATO w Bukareszcie na początku kwietnia. Zdaniem londyńskiego “Timesa”, który w sobotę podał tę informację, powołując się na źródła dyplomatyczne, Sarkozy chce podkreślić, że Francja bardziej niż dotychczas pragnie zaangażować się w sprawy NATO.

    Informacje “Timesa” potwierdziła agencja AFP, powołując się na źródła w Pałacu Elizejskim - Paryż ma wysłać liczący ok. tysiąca żołnierzy batalion oraz 100-200-osobowy oddział sił specjalnych. I co najważniejsze, nowi żołnierze mają walczyć z talibami. Paryż jeszcze nie zdecydował, czy we wschodnich prowincjach, gdzie odciążyliby Amerykanów i pozwolili im przerzucić część wojsk na południe, czy w południowej prowincji Kandahar. Tam Francuzi pomogliby Kanadyjczykom proszącym od dawna o wsparcie.

    Decyzja Francji uratuje NATO od poważnych kłopotów. Kanada, która w Kandaharze ma 2,5 tys, żołnierzy, z których ponad 80 zginęło w walkach, zagroziła, że jeśli w najbliższym czasie nie otrzyma wsparcia dodatkowego tysiąca żołnierzy i śmigłowców, wycofa się z Afganistanu w 2009 r. Gotowość oddania Kanadyjczykom kilku śmigłowców wyraziła dotychczas jedynie Polska.

    Gdyby wściekli na sojuszników Kanadyjczycy wyszli z Afganistanu, w ich ślady mogłaby pójść Holandia mająca wojska w pobliskiej prowincji Uruzgan. Zdecydowana większość Holendrów jest przeciwna udziałowi w afgańskiej wojnie. Zresztą w Afganistanie mówi się, że Haga wysłała wojska do Uruzganu głównie po to, by zrehabilitować się za kompromitację holenderskich żołnierzy z wojsk pokojowych ONZ, którzy nie zapobiegli masakrze w Srebrenicy w 1995 r.

    Wycofanie prawie 5 tys. kanadyjskich i holenderskich żołnierzy z afgańskiego południa oznaczałoby praktycznie poddanie tej części kraju talibom i głęboki kryzys w NATO.

    Zwiększony o ponad tysiąc żołnierzy francuski kontyngent stanie się jednym z najliczniejszych i najsilniejszych w zachodniej koalicji. Dziś w wojnie uczestniczy prawie 2 tys. Francuzów, z czego ogromna większość w podkabulskich prowincjach Logar, Wardak i Kapisa. Francuscy żołnierze stacjonują też w bazie lotniczej w Tadżykistanie, a także Pakistanie.

    Od 2002 r. w Afganistanie zginęło 13 francuskich żołnierzy. Do końca 2006 r. w Afganistanie u boku Amerykanów walczyli też francuscy komandosi - ich wycofanie uznano za najwyraźniejszych chyba przejaw dystansowania się Paryża od dyktowanej przez Amerykanów polityki NATO w Afganistanie. Francuzi szkolą też afgańską armię rządową.

    Przed szczytem NATO posłanie dodatkowych sił ogłosiła także Warszawa (zwiększamy nasz kontyngent z 1,2 tys. do 1,6 tys. żołnierzy) i Kopenhaga (prawie 200 dodatkowych żołnierzy do południowej prowincji Helmand).

    Dodatkowy tysiąc powinien się uzbierać się z żołnierzy, których jesienią obiecali nowi członkowie NATO i państwa ubiegające się o przyjęcie do Sojuszu - Czechy i Gruzja zapowiedziały po 200 dodatkowych żołnierzy, Węgry - 150, Słowacja - 50.

    Dodatkowe oddziały po kilkudziesięciu żołnierzy postanowili wysłać też starzy członkowie NATO z zachodniej Europy i Hiszpania. Wiosną wyląduje w Afganistanie także dodatkowych 3,5 tys. żołnierzy piechoty morskiej USA.

    Zachód ma w Afganistanie prawie 60 tys. żołnierzy. Ponad 45 tys. walczy w siłach NATO, których zadaniem jest “stabilizacja” kraju. Pozostałe kilkanaście tysięcy to żołnierze USA i sprzymierzeni z nimi koalicjanci mający zajmować się tropieniem i zwalczaniem talibów i partyzantów al Kaidy.

    Od co najmniej dwóch lat walki z talibami stanowią jednak również główne zadanie i zajęcie wojsk NATO, które miały poświęcać się przede wszystkim dziełu “stabilizacji”. Właśnie sprzeciw wobec rozszerzeniu zadań i roli NATO w Afganistanie sprawia, że walczyć z talibami nie chcą Niemcy mający żołnierzy na północy, a także Włosi i Hiszpanie. Z Niemcami, Włochami i Hiszpanami trzymała dotąd Francja. Obóz “walczących” stanowili zaś Amerykanie, Brytyjczycy, Kanadyjczycy, Holendrzy, Duńczycy i Australijczycy, a także politycznie Polacy, choć nie uczestniczą w walkach na południu.

    Wysłanie prawie 5 tys. dodatkowych żołnierzy zażegna przynajmniej na jakiś czas kryzys w Sojuszu, ale nie rozwiąże jego problemów w Afganistanie. Niedawno dowództwo NATO informowało, że już wiosną potrzebuje co najmniej 7,5 tys. dodatkowych żołnierzy, a amerykańscy specjaliści już w latach 80. oszacowali, że do skutecznej okupacji Afganistanu potrzeba półmilionowej armii. Dowódcom NATO pozostaje liczyć tylko na to, że zostaną wyręczeni przez 80-tys. afgańskie wojsko, które pospiesznie zbroją i szkolą.

    Wyślij znajomym

    Dodaj swoją opinię (musisz być zalogowany)
    Opinie (0)