Gazeta.pl
Walczące na południu Afganistanu polskie jednostki specjalne, m.in. słynny GROM, zostaną przeniesione do prowincji Ghazni. Mają pomóc w skutecznej kontroli regionu, nad którym Polacy przejmą jesienią kontrolę.
Szef MON Bogdan Klich nie chce tego potwierdzić wprost. - W ciągu roku wszystkie nasze siły zostaną skoncentrowane w jednej tylko prowincji - mówi.
Od początku udziału Polski w afgańskiej operacji NATO, czyli od 2002 r., jednostki specjalne, w tym GROM, walczyły na południu kraju w prowincji Kandahar. Wojska aliantów toczą tam dziś ciężkie boje z talibami.
Przeniesienie do Ghazni sił specjalnych oznacza “zastrzyk” kilkuset świetnie wyszkolonych żołnierzy. Już wkrótce polski kontyngent będzie tam liczył ok. 1,6 tys. osób. Będą stacjonować w trzech większych i dwóch mniejszych bazach, a ich głównym zadaniem będzie kontrolowanie bezpieczeństwa na strategicznej drodze Kandahar - Kabul.
Polscy żołnierze opuszczą za to bazy w prowincji Paktika, gdzie w ostatnim czasie Amerykanie kilka razy dziennie toczą większe lub mniejsze potyczki z grupami talibów próbującymi przekraczać granicę z Pakistanem.
W Ghazni polski kontyngent będzie wspierać 900 żołnierzy z dwóch batalionów afgańskiej armii (ANA). Taką deklarację złożył Klichowi m.in. wiceprezydent Ahmad Massud i szef MON Abdul Wardak. Jeden batalion będzie stacjonował w głównej bazie o nazwie Ghazni, a drugi w którejś z placówek na południu prowincji, też z Polakami.
- Żołnierze ANA będą pochodzili z prowincji Ghazni. Będą więc walczyli o spokój we własnych domach - podkreśla Klich. - Gotowość operacyjną Afgańczycy mają osiągnąć do końca tego roku - dodaje gen. Mieczysław Bieniek, doradca szefa MON.
Polscy żołnierze są zadowoleni z tych ustaleń, bo chwalą sobie współpracę z ANA. Mówią, że choć są gorzej uzbrojeni, to nadrabiają to z powodzeniem bitnością. Nasi żołnierze ufają ANA w przeciwieństwie do afgańskiej policji - skorumpowanej i kierującej się klanowymi prawami. W zamian Polacy przekażą ANA amunicję i broń, będą też szkolić w Polsce afgańskich oficerów.
Jak zapewnia Klich, w Ghazni będziemy mogli cały czas liczyć na pomoc Amerykanów, pomimo że wycofają się oni z prowincji. Chodzi m.in. o “szeroki” dostęp do informacji wywiadu USA (do tej pory Polacy otrzymywali tylko skromną ich część). Amerykanie, którzy opuszczą Ghazni, zostawią też polskim żołnierzom sprzęt używany do ochrony baz, m.in. broń i środki łączności. Obiecał to amerykański generał Dan McNeill, dowódca całej operacji NATO.
Wyślij znajomym
All rights not reserved. © X Copyright:W Islamie nie ma "praw autorskich". Dozwolone jest korzystanie, kopiowanie i przekazywanie innym danych znajdujących się na portalu Islam w Polsce. Przekazywanie wiedzy z dziedziny Islamu jest nawet obowiązkiem religijnym. Prosimy jednak o podanie adresu i nazwy portalu jako źródła.