Twój Email:
Nazwa użytkownika:
Do:
Tytuł:
Treść: - Nie tracę nadziei w sprawiedliwość, cieszę się, że żołnierz ten odzyskał wolność. Nasi żołnierze przynoszą nam zaszczyt, musimy ich popierać, bo oni walczą o nasz życie – podkreślił w TVN 24 generał Sławomir Petelicki. Odniósł się w ten sposób do decyzji sądu, dzięki której areszt opuści trzech żołnierzy podejrzanych o udział w masakrze w Nangar Khel. PAP - Nie tracę nadziei w sprawiedliwość, cieszę się, że żołnierz ten odzyskał wolność. Nasi żołnierze przynoszą nam zaszczyt, musimy ich popierać, bo oni walczą o nasz życie – podkreślił w TVN 24 generał Sławomir Petelicki. Odniósł się w ten sposób do decyzji sądu, dzięki której areszt opuści trzech żołnierzy podejrzanych o udział w masakrze w Nangar Khel. Starsi szeregowi Jacek J., Robert B. i Damian L., opuszczą areszt - poinformowała wcześniej TVN 24. W areszcie pozostaną natomiast czterej żołnierze: chorąży Andrzej O., plutonowy Tomasz B., kapitan Olgierd C. i podporucznik Łukasz B. Gen. Petelicki powiedział, że “jest mu bardzo smutno”, ponieważ nie wszyscy żołnierze opuszczą areszt. - To nie są mordercy, oni nie weszli do wioski i nie strzelali do cywilów. Za ta sprawę powinni odpowiedzieć ci, którzy zaopatrzyli ich w wadliwy sprzęt. Nasi żołnierze są bohaterami, a teraz są w piekle aresztu – stwierdził generał. - Ci żołnierze nie ostrzelali wioski, lecz cele znajdujące się koło wioski, w których przebywali Talibowie. Ze swej trajektorii zboczył tylko jeden z wystrzelonych pocisków – dodał. “Wiele hałasu o nic” - Amerykanie są tym wszystkim zdziwieni. Oni uważają, że proces polskich żołnierzy to wiele hałasu o nic – powiedział z kolei Marek Ostrowski, dziennikarz “Polityki”. Jak podkreślił, armia amerykańska nie zatrzymuje własnych żołnierzy w przypadku błędów popełnionych na polu walki, nawet jeśli skutkują one ofiarami śmiertelnymi. “Światełko w tunelu” - To dopiero pierwszy krok, wolność powinni odzyskać także oficerowie – powiedział po głoszeniu decyzji sądu mecenas Piotr Kruszyński, obrońca jednego z żołnierzy. – To jednak zawsze jakieś światełko w tunelu, zmieniam po dzisiejszej decyzji zdanie na temat polskiego sądownictwa wojskowego – zapewnił. W sierpniu ubiegłego roku, w wyniku ostrzału afgańskiej wioski Nangar Khel, zginęło ośmioro cywilów. W listopadzie prokuratura zatrzymała i aresztowała sześciu komandosów z bielskiego batalionu desantowo-szturmowego pod zarzutem zbrodni wojennej, a jednego - pod zarzutem ataku na niebroniony obiekt cywilny. Zawiedziony był ojciec ppor. Łukasza B., który pozostaje w areszcie. - Chciałem, żeby wszyscy odpowiadali z wolnej stopy. Było dosyć czasu, żeby uwzględnić wszystkie okoliczności. Żołnierze spieszyli na pomoc kolegom, w każdej chwili było zagrożenie śmiertelnym ostrzałem - powiedział. Ojciec Olgierda C. wyraził przekonanie, że jego syn powinien po powrocie z misji szkolić swoich następców. - Zamiast tego siedzi w ciasnej celi - powiedział. Za skandal uznał, że żołnierzy wysłano bez dostosowania prawa do nowych warunków - wojny, a nie misji stabilizacyjnej. http://www.islam-in-poland.org/index.php/14564/
- Nie tracę nadziei w sprawiedliwość, cieszę się, że żołnierz ten odzyskał wolność. Nasi żołnierze przynoszą nam zaszczyt, musimy ich popierać, bo oni walczą o nasz życie – podkreślił w TVN 24 generał Sławomir Petelicki. Odniósł się w ten sposób do decyzji sądu, dzięki której areszt opuści trzech żołnierzy podejrzanych o udział w masakrze w Nangar Khel.
PAP
- Nie tracę nadziei w sprawiedliwość, cieszę się, że żołnierz ten odzyskał wolność. Nasi żołnierze przynoszą nam zaszczyt, musimy ich popierać, bo oni walczą o nasz życie – podkreślił w TVN 24 generał Sławomir Petelicki. Odniósł się w ten sposób do decyzji sądu, dzięki której areszt opuści trzech żołnierzy podejrzanych o udział w masakrze w Nangar Khel. Starsi szeregowi Jacek J., Robert B. i Damian L., opuszczą areszt - poinformowała wcześniej TVN 24. W areszcie pozostaną natomiast czterej żołnierze: chorąży Andrzej O., plutonowy Tomasz B., kapitan Olgierd C. i podporucznik Łukasz B.
Gen. Petelicki powiedział, że “jest mu bardzo smutno”, ponieważ nie wszyscy żołnierze opuszczą areszt. - To nie są mordercy, oni nie weszli do wioski i nie strzelali do cywilów. Za ta sprawę powinni odpowiedzieć ci, którzy zaopatrzyli ich w wadliwy sprzęt. Nasi żołnierze są bohaterami, a teraz są w piekle aresztu – stwierdził generał.
- Ci żołnierze nie ostrzelali wioski, lecz cele znajdujące się koło wioski, w których przebywali Talibowie. Ze swej trajektorii zboczył tylko jeden z wystrzelonych pocisków – dodał.
“Wiele hałasu o nic”
- Amerykanie są tym wszystkim zdziwieni. Oni uważają, że proces polskich żołnierzy to wiele hałasu o nic – powiedział z kolei Marek Ostrowski, dziennikarz “Polityki”. Jak podkreślił, armia amerykańska nie zatrzymuje własnych żołnierzy w przypadku błędów popełnionych na polu walki, nawet jeśli skutkują one ofiarami śmiertelnymi.
“Światełko w tunelu”
- To dopiero pierwszy krok, wolność powinni odzyskać także oficerowie – powiedział po głoszeniu decyzji sądu mecenas Piotr Kruszyński, obrońca jednego z żołnierzy. – To jednak zawsze jakieś światełko w tunelu, zmieniam po dzisiejszej decyzji zdanie na temat polskiego sądownictwa wojskowego – zapewnił.
W sierpniu ubiegłego roku, w wyniku ostrzału afgańskiej wioski Nangar Khel, zginęło ośmioro cywilów. W listopadzie prokuratura zatrzymała i aresztowała sześciu komandosów z bielskiego batalionu desantowo-szturmowego pod zarzutem zbrodni wojennej, a jednego - pod zarzutem ataku na niebroniony obiekt cywilny.
Zawiedziony był ojciec ppor. Łukasza B., który pozostaje w areszcie. - Chciałem, żeby wszyscy odpowiadali z wolnej stopy. Było dosyć czasu, żeby uwzględnić wszystkie okoliczności. Żołnierze spieszyli na pomoc kolegom, w każdej chwili było zagrożenie śmiertelnym ostrzałem - powiedział.
Ojciec Olgierda C. wyraził przekonanie, że jego syn powinien po powrocie z misji szkolić swoich następców. - Zamiast tego siedzi w ciasnej celi - powiedział. Za skandal uznał, że żołnierzy wysłano bez dostosowania prawa do nowych warunków - wojny, a nie misji stabilizacyjnej.