Twój Email:
Nazwa użytkownika:
Do:
Tytuł:
Treść: Niezaprzeczalnym faktem jest to, że konflikt libański obalił mit o potędze i skuteczności armii izraelskiej. 185 tysięcy żołnierzy pod bronią, 450 tysięcy rezerwistów, 3630 czołgów, 470 samolotów bojowych, 15 jednostek marynarki wojennej, nie wspominając o najnowocześniejszym sprzęcie elektronicznym i strategicznym wsparciu Stanów Zjednoczonych, w zderzeniu z Hezbollahem okazało się mydlaną bańką. BIULETYN MSZ “Liberte" z 14.08. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że konflikt libański obalił mit o potędze i skuteczności armii izraelskiej. 185 tysięcy żołnierzy pod bronią, 450 tysięcy rezerwistów, 3630 czołgów, 470 samolotów bojowych, 15 jednostek marynarki wojennej, nie wspominając o najnowocześniejszym sprzęcie elektronicznym i strategicznym wsparciu Stanów Zjednoczonych, w zderzeniu z Hezbollahem okazało się mydlaną bańką. Hezbollah dysponujący pięcioma tysiącami osób pod bronią i dziesięcioma tysiącami rezerwistów zręcznie wykorzystał posiadane wyrzutnie rakietowe oraz taktykę unikania bezpośredniej konfrontacji z dużo silniejszym przeciwnikiem. Dzięki temu nadał wojnie libańsko-izraelskiej charakter ludowy, zyskując z każdym dniem rosnące poparcie społeczeństwa libańskiego. Hezbollah okazał się też mistrzem maskowania i szybkiego przerzucania wyrzutni rakiet Katiusza (12 tys.), Raad-1 i wielogłowicowych BM-21. Dobrze ukryte wśród zabudowań rakiety Zelzal 1 i 2 o zasięgu do 200 km okazały się bardzo skutecznym narzędziem zadającym Izraelczykom bardzo bolesne ciosy. Połączenie dobrze wymierzonych uderzeń rakietowych z taktyką wojny partyzanckiej pociągnęło za sobą straty po stronie izraelskiej równe jednej dywizji. Dużym zaskoczeniem było również niepowodzenie taktyki izraelskiej, która zakładała, że zmasowane ataki powietrzne i intensywny ostrzał artyleryjski pociągający za sobą zniszczenia infrastruktury i straty wśród ludności cywilnej obrócą większość społeczeństwa libańskiego przeciwko Hezbollahowi. Stało się jednak odwrotnie. Obrońcą ludności cywilnej okazała się nie armia libańska, rząd i politycy, lecz milicja szyicka. Uwadze wojskowych obserwatorów algierskich nie umknął bardzo ważny aspekt, mianowicie to, że będące na wyposażeniu Hezbollahu rosyjskie granatniki przeciwpancerne okazały się niezwykle skuteczne przeciwko ciężkim czołgom produkcji amerykańskiej oraz przeciwko uważanemu za odpornego na wszelkie uderzenia izraelskiemu czołgowi Merkva. Precyzyjne strzały rakietowe zmieniały je w płonące pochodnie. Nawet dobrze wybrane uzbrojenie dostosowane do warunków naturalnych południa Libanu, taktyka wojny partyzanckiej bez brania pod uwagę strat w infrastrukturze i ofiar wśród ludności nie byłyby w stanie zapewnić Hezbollahowi zwycięstwa, gdyby jego bojownicy nie byli przepełnieni gorącą wiarą i gotowością do ponoszenia ofiar. Niezależnie od tego, jaki obrót przyjmie zawieszenie broni w Libanie jest rzeczą pewną, że Hezbollah ze zlokalizowanego na południu kraju ugrupowania polityczno-wojskowego stał się bardzo poważnym graczem nie tylko na libańskiej, ale i bliskowschodniej scenie politycznej. http://www.islam-in-poland.org/index.php/7839/
Niezaprzeczalnym faktem jest to, że konflikt libański obalił mit o potędze i skuteczności armii izraelskiej. 185 tysięcy żołnierzy pod bronią, 450 tysięcy rezerwistów, 3630 czołgów, 470 samolotów bojowych, 15 jednostek marynarki wojennej, nie wspominając o najnowocześniejszym sprzęcie elektronicznym i strategicznym wsparciu Stanów Zjednoczonych, w zderzeniu z Hezbollahem okazało się mydlaną bańką.
BIULETYN MSZ
“Liberte" z 14.08.
Niezaprzeczalnym faktem jest to, że konflikt libański obalił mit o potędze i skuteczności armii izraelskiej. 185 tysięcy żołnierzy pod bronią, 450 tysięcy rezerwistów, 3630 czołgów, 470 samolotów bojowych, 15 jednostek marynarki wojennej, nie wspominając o najnowocześniejszym sprzęcie elektronicznym i strategicznym wsparciu Stanów Zjednoczonych, w zderzeniu z Hezbollahem okazało się mydlaną bańką. Hezbollah dysponujący pięcioma tysiącami osób pod bronią i dziesięcioma tysiącami rezerwistów zręcznie wykorzystał posiadane wyrzutnie rakietowe oraz taktykę unikania bezpośredniej konfrontacji z dużo silniejszym przeciwnikiem. Dzięki temu nadał wojnie libańsko-izraelskiej charakter ludowy, zyskując z każdym dniem rosnące poparcie społeczeństwa libańskiego. Hezbollah okazał się też mistrzem maskowania i szybkiego przerzucania wyrzutni rakiet Katiusza (12 tys.), Raad-1 i wielogłowicowych BM-21. Dobrze ukryte wśród zabudowań rakiety Zelzal 1 i 2 o zasięgu do 200 km okazały się bardzo skutecznym narzędziem zadającym Izraelczykom bardzo bolesne ciosy. Połączenie dobrze wymierzonych uderzeń rakietowych z taktyką wojny partyzanckiej pociągnęło za sobą straty po stronie izraelskiej równe jednej dywizji. Dużym zaskoczeniem było również niepowodzenie taktyki izraelskiej, która zakładała, że zmasowane ataki powietrzne i intensywny ostrzał artyleryjski pociągający za sobą zniszczenia infrastruktury i straty wśród ludności cywilnej obrócą większość społeczeństwa libańskiego przeciwko Hezbollahowi. Stało się jednak odwrotnie. Obrońcą ludności cywilnej okazała się nie armia libańska, rząd i politycy, lecz milicja szyicka. Uwadze wojskowych obserwatorów algierskich nie umknął bardzo ważny aspekt, mianowicie to, że będące na wyposażeniu Hezbollahu rosyjskie granatniki przeciwpancerne okazały się niezwykle skuteczne przeciwko ciężkim czołgom produkcji amerykańskiej oraz przeciwko uważanemu za odpornego na wszelkie uderzenia izraelskiemu czołgowi Merkva. Precyzyjne strzały rakietowe zmieniały je w płonące pochodnie. Nawet dobrze wybrane uzbrojenie dostosowane do warunków naturalnych południa Libanu, taktyka wojny partyzanckiej bez brania pod uwagę strat w infrastrukturze i ofiar wśród ludności nie byłyby w stanie zapewnić Hezbollahowi zwycięstwa, gdyby jego bojownicy nie byli przepełnieni gorącą wiarą i gotowością do ponoszenia ofiar. Niezależnie od tego, jaki obrót przyjmie zawieszenie broni w Libanie jest rzeczą pewną, że Hezbollah ze zlokalizowanego na południu kraju ugrupowania polityczno-wojskowego stał się bardzo poważnym graczem nie tylko na libańskiej, ale i bliskowschodniej scenie politycznej.