Twój Email:
Nazwa użytkownika:
Do:
Tytuł:
Treść: Poszukiwanie Boga skłoniło ją do zamiany protestantyzmu na islam Z Maryam Brigitte Weiss emanuje pogoda ducha. Mówiąc o swojej religii ta pięćdziesięciodwuletnia nawrócona na islam Niemka przypomina radosną dziewczynkę. – Nie mogłabym wyznawać innej wiary – zapewnia, wciąż się uśmiechając. Obdarzona okrągłą figurą pani Weiss jest nauczycielką w szkole podstawowej i średniej. Z zapałem przestrzega religijnych zaleceń: nie pije alkoholu, odmawia codzienne modlitwy, pości w czasie ramadanu, a wychodząc z domu chowa swoje siwiejące blond włosy pod kolorową chustką. za: onet.pl Cécile Calla Poszukiwanie Boga skłoniło ją do zamiany protestantyzmu na islam A wraz z nią do przyjęcia nowych zwyczajów, w tym do wymiany garderoby. Dziś w szafie Brigitte Weiss można wybierać spośród 120 chust. Bo przecież muzułmanka też powinna być dobrze ubrana. Maryam Brigitte Weiss, niemiecka nauczycielka, która przeszła na islam, fot. AFP Z Maryam Brigitte Weiss emanuje pogoda ducha. Mówiąc o swojej religii ta pięćdziesięciodwuletnia nawrócona na islam Niemka przypomina radosną dziewczynkę. – Nie mogłabym wyznawać innej wiary – zapewnia, wciąż się uśmiechając. Obdarzona okrągłą figurą pani Weiss jest nauczycielką w szkole podstawowej i średniej. Z zapałem przestrzega religijnych zaleceń: nie pije alkoholu, odmawia codzienne modlitwy, pości w czasie ramadanu, a wychodząc z domu chowa swoje siwiejące blond włosy pod kolorową chustką. Maryam Brigitte Weiss, niemiecka nauczycielka, która przeszła na islam, fot. AFP – Jak już coś robię, to nigdy na pół gwizdka – tłumaczy. Ta była protestantka dziś odpowiada za sprawy kobiet w niemieckiej Centralnej Radzie Muzułmańskiej (ZMD). Będąc wierna swoim zasadom, zaangażowała się w walkę prawną z władzami swojego regionu, Nadrenii-Północnej Westfalii, które w roku 2006 zakazały nauczycielkom noszenia islamskich chust. Uparcie obstając przy swoim, odmawia zdjęcia nakrycia głowy w czasie lekcji. – To tylko jeden z wielu elementów praktyki religijnej, ale bez niego wszystko się rozpada – twierdzi. Władze nie przystały na jej kompromisową propozycję, że będzie nosić chustę bardziej dyskretnie, odsłaniając szyję i uszy… W sierpniu sąd administracyjny oddalił jej skargę, jednak Maryam Brigitte Weiss nie załamała rąk, złożyła odwołanie i zapewnia, że jeśli będzie trzeba, pójdzie do Trybunału Konstytucyjnego. Odkąd pamięta, religia była obecna w jej życiu. Weiss jest córką górnika z Zagłębia Ruhry. Wychowała się w rodzinie protestanckiej, matka uczyła ją modlitw, jako dziewczynka Brigitte pomagała w przygotowaniach do mszy. Od 16. do 19. roku życia uczyła się w protestanckiej szkole z internatem. Na początku swojej kariery ukończyła nawet kurs uprawniający ją do nauczania religii w szkole. Islam pojawił w jej życiu prawie niepostrzeżenie. – Byłam zadowolona ze swojego wyznania, nie przeszłam żadnego kryzysu – opowiada. Pierwsze kontakty ze światem muzułmańskim umożliwili jej uczniowie. Odwiedzając ich rodziców wyznających islam zobaczyła, że to religia, która “jest w każdej chwili obecna w codziennym życiu”. Rozmowy, zasady dotyczące jedzenia, dywanik do modlitw – wszystko, co otacza muzułmanina, odnosi się do Boga… Brigitte Weiss zafascynował świat, w którym “Bóg jest zawsze na pierwszym miejscu”. Z czasem coraz bardziej zaprzyjaźniała się z muzułmańskimi rodzinami, spotykała Niemców, którzy nawrócili się na islam. Pewnego lata towarzyszyła nawet pewnej rodzinie w podróży do Maroka. – W mojej historii nie było żadnego przełomowego momentu, wszystko układało się jak w puzzlach – zapewnia. Pewnego dnia postanowiła zrobić ten krok. Nie przypomina sobie daty swojej konwersji, musiało to być gdzieś na początku lat 90. Sama się dziwi, że nie pamięta dokładnie, kiedy to było. – Przecież na ogół wszystko zapisuję w kalendarzu – śmieje się. Wspomina, że wzięła prysznic, potem rozłożyła ręcznik w stronę Mekki, wyrecytowała kilka modlitw – i tyle. Odbyło się to bez żadnego świadka. – To prywatna sprawa między Bogiem i człowiekiem – uzasadnia. Po przejściu na islam dodała sobie imię Maryam “bliskie Marii i Miriam”, zaczęła też zakrywać włosy, co należy do “ścisłych nakazów Koranu”. – Na początku chustka ciągle się zsuwała – opowiada ze śmiechem. Mówiąc o chustach jest jak młoda dziewczyna, która cieszy się z szafy pełnej nowych ubrań. Ma 120 chust, może dopasować je do każdego stroju. Dziś ubrała się tak: biała tunika, cukierkowo różowe spodnie i bladoróżowa chusta. – Nie mam zamiaru wyglądać jak zaniedbana gosposia – zapewnia. Równie łatwo przyjęła inne religijne przepisy, tym bardziej że już wcześniej była wegetarianką i prawie nie piła alkoholu. Wydaje się, że żałuje tylko jednej rzeczy: musiała przestać pływać. Po nawróceniu nie chodzi już na plażę, żeby uniknąć męskich spojrzeń. – A nie mam odwagi wystąpić tam w stroju zakrywającym mnie od stóp do głów – mówi. Nowy sposób życia zaszokował jej otoczenie. Matka na początku była bardzo sceptyczna, “potem stało się to dla niej czymś całkiem normalnym”. Z ojcem, który w czasie jej konwersji był bardzo chory, nie odważyła się poruszyć tego tematu. Wielu spośród przyjaciół nabrało do niej dystansu. – Mieli wrażenie, że nie można ze mną rozmawiać tak jak wcześniej – stwierdza Weiss. Obecnie większość czasu Maryam spędza z muzułmanami. – To prostsze, kiedy wszyscy myślą podobnie – uważa. Bez sentymentów wspomina swój rozwód, który odbył się w 1989 roku, kilka lat przed konwersją. – Było to rozstanie bez dramatu – mówi krótko. Ta decyzja miała zresztą między innymi motywy religijne. – Mój mąż był niewierzący i miał zwyczaj wyśmiewać się z moich praktyk religijnych – wspomina. Jedna tylko myśl zdaje się ją zasmucać: pragnęła mieć sześcioro dzieci, “ale nie było okazji”. Jak większość neofitów z wielkim zapałem broni swojej wiary. Twierdzi, że przymuszanie do małżeństwa “nie ma nic wspólnego z islamem”. Jej głos wznosi się o oktawę, gdy opowiada o swojej walce o chustę. – Domagam się pełni moich praw gwarantowanych przez niemiecką konstytucję – krzyczy waląc pięścią w stół. Podkreśla, że w Niemczech nie ma rozdziału państwa od Kościoła, a żydzi i chrześcijanie mają prawo nosić symbole swoich religii. – Przez lata wiele nauczycielek prowadziło lekcje w chustach i nie było żadnego problemu – stwierdza. Dyrektor jej szkoły jest innego zdania. Uważa, że “niektórzy uczniowie są zakłopotani” zachowaniem nauczycielki. Brigitte Weiss jest ceniona w pracy, lecz jej sposób bycia niepokoi wielu kolegów. Sama przyznaje, że uczniowie, liczący od 10 do 16 lat, często pytają o chustę. – Staram się odpowiadać jak najkrócej, by uniknąć oskarżenia, że próbuję kogoś nawracać – mówi. Przekonując, że szal na głowie nie zmniejsza jej profesjonalizmu, z dumą pokazuje zeszyt z podziękowaniami od uczniów, spisanymi przed końcem roku szkolnego. Można w nim przeczytać, że Brigitte jest “najlepszą nauczycielką na świecie”. http://www.islam-in-poland.org/index.php/13629/
Poszukiwanie Boga skłoniło ją do zamiany protestantyzmu na islam
Z Maryam Brigitte Weiss emanuje pogoda ducha. Mówiąc o swojej religii ta pięćdziesięciodwuletnia nawrócona na islam Niemka przypomina radosną dziewczynkę. – Nie mogłabym wyznawać innej wiary – zapewnia, wciąż się uśmiechając. Obdarzona okrągłą figurą pani Weiss jest nauczycielką w szkole podstawowej i średniej. Z zapałem przestrzega religijnych zaleceń: nie pije alkoholu, odmawia codzienne modlitwy, pości w czasie ramadanu, a wychodząc z domu chowa swoje siwiejące blond włosy pod kolorową chustką.
za: onet.pl
Cécile Calla
A wraz z nią do przyjęcia nowych zwyczajów, w tym do wymiany garderoby. Dziś w szafie Brigitte Weiss można wybierać spośród 120 chust. Bo przecież muzułmanka też powinna być dobrze ubrana.
Maryam Brigitte Weiss, niemiecka nauczycielka, która przeszła na islam, fot. AFP
Maryam Brigitte Weiss, niemiecka nauczycielka, która przeszła na islam, fot. AFP – Jak już coś robię, to nigdy na pół gwizdka – tłumaczy. Ta była protestantka dziś odpowiada za sprawy kobiet w niemieckiej Centralnej Radzie Muzułmańskiej (ZMD). Będąc wierna swoim zasadom, zaangażowała się w walkę prawną z władzami swojego regionu, Nadrenii-Północnej Westfalii, które w roku 2006 zakazały nauczycielkom noszenia islamskich chust.
Uparcie obstając przy swoim, odmawia zdjęcia nakrycia głowy w czasie lekcji. – To tylko jeden z wielu elementów praktyki religijnej, ale bez niego wszystko się rozpada – twierdzi. Władze nie przystały na jej kompromisową propozycję, że będzie nosić chustę bardziej dyskretnie, odsłaniając szyję i uszy… W sierpniu sąd administracyjny oddalił jej skargę, jednak Maryam Brigitte Weiss nie załamała rąk, złożyła odwołanie i zapewnia, że jeśli będzie trzeba, pójdzie do Trybunału Konstytucyjnego.
Odkąd pamięta, religia była obecna w jej życiu. Weiss jest córką górnika z Zagłębia Ruhry. Wychowała się w rodzinie protestanckiej, matka uczyła ją modlitw, jako dziewczynka Brigitte pomagała w przygotowaniach do mszy. Od 16. do 19. roku życia uczyła się w protestanckiej szkole z internatem. Na początku swojej kariery ukończyła nawet kurs uprawniający ją do nauczania religii w szkole.
Islam pojawił w jej życiu prawie niepostrzeżenie. – Byłam zadowolona ze swojego wyznania, nie przeszłam żadnego kryzysu – opowiada. Pierwsze kontakty ze światem muzułmańskim umożliwili jej uczniowie. Odwiedzając ich rodziców wyznających islam zobaczyła, że to religia, która “jest w każdej chwili obecna w codziennym życiu”. Rozmowy, zasady dotyczące jedzenia, dywanik do modlitw – wszystko, co otacza muzułmanina, odnosi się do Boga… Brigitte Weiss zafascynował świat, w którym “Bóg jest zawsze na pierwszym miejscu”.
Z czasem coraz bardziej zaprzyjaźniała się z muzułmańskimi rodzinami, spotykała Niemców, którzy nawrócili się na islam. Pewnego lata towarzyszyła nawet pewnej rodzinie w podróży do Maroka. – W mojej historii nie było żadnego przełomowego momentu, wszystko układało się jak w puzzlach – zapewnia. Pewnego dnia postanowiła zrobić ten krok. Nie przypomina sobie daty swojej konwersji, musiało to być gdzieś na początku lat 90. Sama się dziwi, że nie pamięta dokładnie, kiedy to było. – Przecież na ogół wszystko zapisuję w kalendarzu – śmieje się. Wspomina, że wzięła prysznic, potem rozłożyła ręcznik w stronę Mekki, wyrecytowała kilka modlitw – i tyle. Odbyło się to bez żadnego świadka. – To prywatna sprawa między Bogiem i człowiekiem – uzasadnia.
Po przejściu na islam dodała sobie imię Maryam “bliskie Marii i Miriam”, zaczęła też zakrywać włosy, co należy do “ścisłych nakazów Koranu”. – Na początku chustka ciągle się zsuwała – opowiada ze śmiechem. Mówiąc o chustach jest jak młoda dziewczyna, która cieszy się z szafy pełnej nowych ubrań. Ma 120 chust, może dopasować je do każdego stroju. Dziś ubrała się tak: biała tunika, cukierkowo różowe spodnie i bladoróżowa chusta. – Nie mam zamiaru wyglądać jak zaniedbana gosposia – zapewnia.
Równie łatwo przyjęła inne religijne przepisy, tym bardziej że już wcześniej była wegetarianką i prawie nie piła alkoholu. Wydaje się, że żałuje tylko jednej rzeczy: musiała przestać pływać. Po nawróceniu nie chodzi już na plażę, żeby uniknąć męskich spojrzeń. – A nie mam odwagi wystąpić tam w stroju zakrywającym mnie od stóp do głów – mówi.
Nowy sposób życia zaszokował jej otoczenie. Matka na początku była bardzo sceptyczna, “potem stało się to dla niej czymś całkiem normalnym”. Z ojcem, który w czasie jej konwersji był bardzo chory, nie odważyła się poruszyć tego tematu.
Wielu spośród przyjaciół nabrało do niej dystansu. – Mieli wrażenie, że nie można ze mną rozmawiać tak jak wcześniej – stwierdza Weiss. Obecnie większość czasu Maryam spędza z muzułmanami. – To prostsze, kiedy wszyscy myślą podobnie – uważa. Bez sentymentów wspomina swój rozwód, który odbył się w 1989 roku, kilka lat przed konwersją. – Było to rozstanie bez dramatu – mówi krótko. Ta decyzja miała zresztą między innymi motywy religijne. – Mój mąż był niewierzący i miał zwyczaj wyśmiewać się z moich praktyk religijnych – wspomina. Jedna tylko myśl zdaje się ją zasmucać: pragnęła mieć sześcioro dzieci, “ale nie było okazji”.
Jak większość neofitów z wielkim zapałem broni swojej wiary. Twierdzi, że przymuszanie do małżeństwa “nie ma nic wspólnego z islamem”. Jej głos wznosi się o oktawę, gdy opowiada o swojej walce o chustę. – Domagam się pełni moich praw gwarantowanych przez niemiecką konstytucję – krzyczy waląc pięścią w stół. Podkreśla, że w Niemczech nie ma rozdziału państwa od Kościoła, a żydzi i chrześcijanie mają prawo nosić symbole swoich religii. – Przez lata wiele nauczycielek prowadziło lekcje w chustach i nie było żadnego problemu – stwierdza.
Dyrektor jej szkoły jest innego zdania. Uważa, że “niektórzy uczniowie są zakłopotani” zachowaniem nauczycielki. Brigitte Weiss jest ceniona w pracy, lecz jej sposób bycia niepokoi wielu kolegów. Sama przyznaje, że uczniowie, liczący od 10 do 16 lat, często pytają o chustę. – Staram się odpowiadać jak najkrócej, by uniknąć oskarżenia, że próbuję kogoś nawracać – mówi. Przekonując, że szal na głowie nie zmniejsza jej profesjonalizmu, z dumą pokazuje zeszyt z podziękowaniami od uczniów, spisanymi przed końcem roku szkolnego. Można w nim przeczytać, że Brigitte jest “najlepszą nauczycielką na świecie”.