Twój Email:
Nazwa użytkownika:
Do:
Tytuł:
Treść: ONZ przestrzega, że gwałtownie rośnie liczba bezkarnych, prywatnych armii, które najmują się w konfliktach na całym świecie O najemnikach zrobiło się głośno za sprawą amerykańskiej firmy ochroniarskiej Blackwater, która pilnuje dyplomatów USA w Iraku. Miesiąc temu jej pracownicy zastrzelili na ulicach Bagdadu 17 przypadkowych przechodniów. Kontrolerzy amerykańskiego Kongresu wykryli, że w ostatnich dwóch latach ochroniarze Blackwater brali udział w prawie 200 strzelaninach, przy czym w 80 proc. przypadków pierwsi otwierali ogień. Dotąd byli bezkarni, bo na mocy dekretu uchwalonego przez amerykańskie władze tymczasowe zaraz po obaleniu Saddama nie muszą stawać przed irackimi sądami. gazeta.pl, mz ONZ przestrzega, że gwałtownie rośnie liczba bezkarnych, prywatnych armii, które najmują się w konfliktach na całym świecie O najemnikach zrobiło się głośno za sprawą amerykańskiej firmy ochroniarskiej Blackwater, która pilnuje dyplomatów USA w Iraku. Miesiąc temu jej pracownicy zastrzelili na ulicach Bagdadu 17 przypadkowych przechodniów. Kontrolerzy amerykańskiego Kongresu wykryli, że w ostatnich dwóch latach ochroniarze Blackwater brali udział w prawie 200 strzelaninach, przy czym w 80 proc. przypadków pierwsi otwierali ogień. Dotąd byli bezkarni, bo na mocy dekretu uchwalonego przez amerykańskie władze tymczasowe zaraz po obaleniu Saddama nie muszą stawać przed irackimi sądami. Teraz w sprawie śmierci irackich cywilów prowadzi śledztwo FBI, a amerykański Departament Stanu, który wynajmuje Blackwater, instaluje w pojazdach firmy kamery. - Prywatni ochroniarze często szkodzą interesom USA w Iraku - mówił w Waszyngtonie sekretarz obrony Robert Gates. - Zdarza się, że obrażają Irakijczyków lub traktują ich, delikatnie mówiąc, niedobrze. Iracki rząd dał Amerykanom sześć miesięcy na zerwanie współpracy z Blackwater. Nawet po ewentualnym odejściu tysiąca ochroniarzy Blackwater w Iraku pozostanie ok. 30 tys. żołnierzy prywatnych armii, czyli najemników, czyli ludzi, którzy dla zysku biorą udział w konflikcie poza granicami swego kraju. W 1989 r. ONZ przyjął Międzynarodową Konwencję przeciw Najemnikom. Zakazuje ona werbowania i wykorzystywania najemników, ale wśród 30 krajów, które ją ratyfikowały, nie ma USA, ani Iraku. Polska konwencję podpisała w 1990 r., ale dotąd nie ratyfikowała. Z raportu ONZ dotyczącego najemników wynika, że wojny w Afganistanie i Iraku przyczyniły się do gwałtownego boomu prywatnych armii. Eksperci ONZ ostrzegają, że są one zupełnie bezkarne i odpowiadają w zasadzie wyłącznie przed swoimi pracodawcami. Większość najemników to nie zabijaki Blackwater, którzy dostali od rządu USA już ponad miliard dolarów, ale biedacy z Fidżi, Filipin czy Peru, wykorzystywani jako tania siła robocza, a czasem mięso armatnie. Dwa lata temu pod brytyjskimi bazami i konsulatami w Basrze stali niemal wyłącznie ochroniarze z Fidżi lub Nepalu. Wewnątrz amerykańskiej Zielonej Strefy w Bagdadzie mniej istotne punkty ochrony powierzono Peruwiańczykom. Eksperci ONZ, którzy pisali raport, odwiedzili m.in. Peru i Fidżi, żeby przyjrzeć się rekrutacji najemników. Okazało się, że najmuje się ich do zadań policyjnych, ale na miejscu w Iraku stają się żołnierzami. Są nagminnie wykorzystywani przez pośredników, nie dostają pensji i przechodzą szkolenia w fatalnych warunkach. Szef zespołu ONZ ds. najemników José Luis Gómez del Prado twierdzi, że zabijanie cywilów nosi znamiona zbrodni wojennej. Osądzić mógłby ją Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, ale USA nie uznają jego wyroków. Amerykanie reagują nerwowo nawet na samo słowo “najemnicy”, nie mówiąc już o oddaniu ich lokalnym sądom. “Określenie najemnicy jest niestosowne i uwłacza godności mężczyzn i kobiet, którzy codziennie narażają swoje życie, żeby chronić ludzi i obiekty w Iraku” - oświadczyło genewskie przedstawicielstwo USA przy ONZ. Źródło: Gazeta Wyborcza http://www.islam-in-poland.org/index.php/13603/
ONZ przestrzega, że gwałtownie rośnie liczba bezkarnych, prywatnych armii, które najmują się w konfliktach na całym świecie O najemnikach zrobiło się głośno za sprawą amerykańskiej firmy ochroniarskiej Blackwater, która pilnuje dyplomatów USA w Iraku. Miesiąc temu jej pracownicy zastrzelili na ulicach Bagdadu 17 przypadkowych przechodniów. Kontrolerzy amerykańskiego Kongresu wykryli, że w ostatnich dwóch latach ochroniarze Blackwater brali udział w prawie 200 strzelaninach, przy czym w 80 proc. przypadków pierwsi otwierali ogień. Dotąd byli bezkarni, bo na mocy dekretu uchwalonego przez amerykańskie władze tymczasowe zaraz po obaleniu Saddama nie muszą stawać przed irackimi sądami.
gazeta.pl, mz
Teraz w sprawie śmierci irackich cywilów prowadzi śledztwo FBI, a amerykański Departament Stanu, który wynajmuje Blackwater, instaluje w pojazdach firmy kamery. - Prywatni ochroniarze często szkodzą interesom USA w Iraku - mówił w Waszyngtonie sekretarz obrony Robert Gates. - Zdarza się, że obrażają Irakijczyków lub traktują ich, delikatnie mówiąc, niedobrze.
Iracki rząd dał Amerykanom sześć miesięcy na zerwanie współpracy z Blackwater. Nawet po ewentualnym odejściu tysiąca ochroniarzy Blackwater w Iraku pozostanie ok. 30 tys. żołnierzy prywatnych armii, czyli najemników, czyli ludzi, którzy dla zysku biorą udział w konflikcie poza granicami swego kraju. W 1989 r. ONZ przyjął Międzynarodową Konwencję przeciw Najemnikom. Zakazuje ona werbowania i wykorzystywania najemników, ale wśród 30 krajów, które ją ratyfikowały, nie ma USA, ani Iraku. Polska konwencję podpisała w 1990 r., ale dotąd nie ratyfikowała.
Z raportu ONZ dotyczącego najemników wynika, że wojny w Afganistanie i Iraku przyczyniły się do gwałtownego boomu prywatnych armii. Eksperci ONZ ostrzegają, że są one zupełnie bezkarne i odpowiadają w zasadzie wyłącznie przed swoimi pracodawcami.
Większość najemników to nie zabijaki Blackwater, którzy dostali od rządu USA już ponad miliard dolarów, ale biedacy z Fidżi, Filipin czy Peru, wykorzystywani jako tania siła robocza, a czasem mięso armatnie. Dwa lata temu pod brytyjskimi bazami i konsulatami w Basrze stali niemal wyłącznie ochroniarze z Fidżi lub Nepalu. Wewnątrz amerykańskiej Zielonej Strefy w Bagdadzie mniej istotne punkty ochrony powierzono Peruwiańczykom.
Eksperci ONZ, którzy pisali raport, odwiedzili m.in. Peru i Fidżi, żeby przyjrzeć się rekrutacji najemników. Okazało się, że najmuje się ich do zadań policyjnych, ale na miejscu w Iraku stają się żołnierzami. Są nagminnie wykorzystywani przez pośredników, nie dostają pensji i przechodzą szkolenia w fatalnych warunkach.
Szef zespołu ONZ ds. najemników José Luis Gómez del Prado twierdzi, że zabijanie cywilów nosi znamiona zbrodni wojennej. Osądzić mógłby ją Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, ale USA nie uznają jego wyroków. Amerykanie reagują nerwowo nawet na samo słowo “najemnicy”, nie mówiąc już o oddaniu ich lokalnym sądom. “Określenie najemnicy jest niestosowne i uwłacza godności mężczyzn i kobiet, którzy codziennie narażają swoje życie, żeby chronić ludzi i obiekty w Iraku” - oświadczyło genewskie przedstawicielstwo USA przy ONZ.
Źródło: Gazeta Wyborcza